Zabrakło zimnej krwi
Rozmowa z Ferdinandem Chi Fonem, napastnikiem Górnika
- 16.04.2007 11:56
• Zagrał pan dobry mecz, ale to i tak było za mało, aby myśleć przynajmniej o jednym punkcie.
- Wszyscy zrobiliśmy za mało, aby wygrać z Koroną. Fragmenty dobrej gry przeplataliśmy momentami, w których brakowało nam koncentracji. Przez to straciliśmy niepotrzebne bramki.
• Po meczu mieliście pretensje do swojego bramkarza o te gole?
- Każdy z nas wychodzi na plac, aby walczyć. Nikt nie jest idealny i wszystkim przytrafiają się pomyłki. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko jeszcze mocniej trenować, poprawić błędy i eliminować słabsze strony.
• Szkoda tej sytuacji z 8 min, kiedy był pan tylko przed Maciejem Mielcarzem. Gdyby udało się wyjść na prowadzenie, wówczas wynik końcowy mógł być zupełnie inny.
- Też żałuję, tym bardziej że piłkę widziałem już w siatce. Stało się jednak inaczej i pozostaje już czekać do następnego meczu, aby w nim wykorzystać stworzone okazje.
• Długo wydawało się, że golkiper Korony będzie nie
do pokonania.
- Nie ma takich bramkarzy. A w tym spotkaniu po prostu brakowało nam pod bramką zimnej krwi, bo szans na gole mieliśmy sporo.
• Nie cieszył się pan po tym golu?
- Bo nie było z czego. Ta bramka nie mogła już odwrócić losów spotkania, choć do końca staraliśmy się jeszcze atakować. Ten mecz był przegrany i trudno okazywać radość przy wyniku 1:3.
• Gdyby Krzysztof Chrobak zdecydował się na grę dwójką w ataku, to tych bramek byłoby więcej.
- Wyszliśmy z jednym napastnikiem, a mimo to wypracowaliśmy sobie mnóstwo sytuacji, więc z tego powodu nie ma co narzekać. Wydaje mi się, że ze wszystkich spotkań rozegranych w tej rundzie, właśnie z Koroną stwarzaliśmy największe zagrożenie pod bramką rywala. A poza tym, kiedy trzeba bronić i liczyć na kontrę, wtedy z jednym wysuniętym napastnikiem wychodzi nam to łatwiej.
• Może decyzje Wydziału Dyscypliny o degradacji wypłynęły na zespół negatywnie i to było jedną z przyczyn porażki.
Bo przecież Korona nie zademonstrowała wcale wielkiego futbolu.
- Robimy swoje na boisku i nie myślimy o takich sprawach. Naszą rolą jest tylko grać jak najlepiej w piłkę. Bardziej zwróciłbym tu uwagę na przymusową przerwę w lidze. Same treningi czy sparingi nie zastąpią nigdy prawdziwego meczu o punkty. Inni mieli taką możliwość, nam ją odebrano.
• Od nowa wchodzicie w rytm i już w środę przed wami wyjazd do Wisły Kraków.
- W lidze można wygrać z każdym, dlatego z Wisłą też nas stać na zwycięstwo.
Reklama













Komentarze