Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Euro 2012 jest nasze!

Stało się! Wbrew opiniom fachowców korki szampanów nie wystrzeliły w Italii i Budapeszcie, lecz nad Wisłą i Dnieprem.
Tak dużej imprezy sportowej jeszcze w Polsce nie było. Decyzja UEFA stwarza niepowtarzalną szansę, której nie można zmarnować. Polski sport znowu podwyższy loty. A pracy jest co niemiara. Organizator poprzednich mistrzostw - Portugalia, w momencie przyznania organizacji miała zaledwie jeden spełniający wymogi stadion. My nie mamy nawet tego... Tylko w sporcie najłatwiej o cud - mówi piłkarskie porzekadło. Polsko-ukraińskiej kandydatury poważnie nie traktował chyba nikt. Londyńscy bukmacherzy zdecydowanie stawiali na Włochów. Możliwości Chorwacji i Węgier szacowano na 3:1, kandydaturę Polski i Ukrainy zaledwie na 10:1. Widać przy tym, że zupełnie nie wzięli pod uwagę możliwości perswazyjnych ukraińskiego oligarchy, a jednocześnie członka Komitetu Wykonawczego UEFA i głównodowodzącego Federacji Futbolu Ukrainy - Hrihorija Surkisa. - Oddałem temu pomysłowi całe serce, cały swój czas - odetchnął z ulgą po wysłuchaniu werdyktu Ukrainiec. Nie bez wpływu pozostała z pewnością wieloletnia przyjaźń dawnych kolegów z Juventusu: Zbigniewa Bońka i Michela Platiniego - aktualnego szefa UEFA. Zjednoczony lobbing przyniósł zdecydowany skutek. Wspólna kandydatura Polski i Ukrainy została uznana za najlepszą. W dodatku wygrała w iście mistrzowskim stylu. Rozstrzygnięcie już w pierwszej turze głosowania, przy 67 procentach głosów poparcia, nie pozostawia niedomówień. Włoska oferta otrzymała zaledwie cztery głosy, węgiersko-chorwacka, choć ponowiona po raz trzeci... żadnego. - Sprawiedliwości stało się zadość. Nie ujmując nic z wielkości dokonań Włochów czy starań Węgrów i Chorwatów, nasza oferta była najlepsza. To wielki dzień nie tylko dla naszego sportu, ale i kraju. Decyzja UEFA daje nam duży zastrzyk entuzjazmu. Można to chyba porównać tylko z wstąpieniem do UE. Przyznanie nam mistrzostw pozwoli nie tylko na powstanie nowoczesnych stadionów, ale też m.in. na modernizowanie dróg czy kolei - podkreśla były trener polskiej kadry Antoni Piechniczek. Głosów pełnych entuzjazmu nie brakuje również w sportowym Lublinie. - Cieszę się, jak niemal każdy z Polaków. To oznacza wielki rozwój bazy sportowej. Jest u nas dość uboga. Dzięki temu zyska nie tylko piłka nożna, ale także cały polski sport. Dostrzeżone zostaną możliwości innych dyscyplin, co niewątpliwie przyczyni się również do ich rozwoju - mówi lublinianin Tomasz Wójtowicz, jeden z najwybitniejszych siatkarzy w historii tej dyscypliny.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama