ORANGE EKSTRAKLASA. Z Wisłą Kraków można było wygrać, z Pogonią Szczecin już trzeba
Artur Ogórek
20.04.2007 10:50
Po ostatnich postanowieniach Wydziału Dyscypliny - o zdegradowaniu Górnika o dwie klasy, a Arki o jedną oraz zjazdu delegatów PZPN - o karnym przesunięciu po sezonie obu zespołów na ostatnie miejsca, w tabeli zapanował spokój i... potworny chaos. Jedni już ulokowali \"kozły ofiarne” afery korupcyjnej na dnie stawki, drudzy tylko pododawali walkowery, a jeszcze inni, w tym Dziennik Wschodni, pozostawili tabelę bez ingerencji. Przynajmniej do czasu uprawomocnienia się wcześniejszych decyzji. Dlatego na ostatnim miejscu wciąż umieszczamy płocką Wisłę (15 punktów), na przedostatnim Pogoń Szczecin (16), a Górnika (17) na pozycji barażowej.
Strefa spadkowa zaczyna się od dziesiątej Arki (22 punkty), niżej jest Odra (21), Widzew (21) i Górnik Zabrze (20). I tylko z tymi ostatnimi łęcznianom było dane rywalizować w rundzie wiosennej. Mecze z Arką i Wisłą Płock nie doszły do skutku, a \"zielono-czarnych” ukarano walkowerami. Jednak nie można wykluczyć, że te spotkania mimo wszystko uda się przeprowadzić, co oznacza, że w dole tabeli jeszcze może dojść do rewolucji. I to starcia z najbliższymi sąsiadami będą dla zespołu Krzysztofa Chrobak rozstrzygające i najważniejsze.
Ale mimo to żal i tak pozostał, ponieważ z Koroną i Wisłą Kraków również można było wzbogacić swoje konto. Bo jeśli przymusowa kilkutygodniowa przerwa w lidze, po zwycięstwie w Zabrzu, łęcznianom nie zaszkodziła, to na pewno też nie pomogła. Jeśli jesienią Górnik sporadycznie stwarzał sytuacje podbramkowe, to teraz nie potrafi ich wykorzystywać. Plany częściowo pokrzyżowały \"kłopoty rodzinne” Aleksandra Bajevskiego, których rozwiązaniem okazał się wyjazd do... Kataru. Tam Macedończyk, za dwa i pół miesiąca gry, ma podobno zarobić 150 tysięcy dolarów. A do tego mieszkanie, samochód służbowy do dyspozycji oraz darmowe przeloty do Skopje. I po problemach.
Stąd ciężar gry w ataku, z jednym wysuniętym napastnikiem, musiał zostać oparty na Tomaszu Zahorskim. W Krakowie rosły zawodnik nie tyle powinien, co musiał wykorzystać dwie wymarzone okazje. Niestety, w sytuacjach sam na sam lepiej zachował się bramkarz Wisły Emilian Dolha. Gospodarze nie zmarnowali już takich prezentów, choć tym razem pewnie spisywał się Przemysław Tytoń.
Krzysztof Chrobak w efekcie zdjął Zahorskiego. Ale albo za późno, albo niepotrzebnie. Bo w tym momencie nie było już czego bronić, Wisła prowadziła 2:1. Za chwilę na boisku pojawił się Ferdinand Chi-Fon i może trzeba było zaryzykować grę z dwoma napastnikami.
Za długo na murawie przebywał także Aleksander Kwiek. Rozgrywający, wypożyczony z Korony Kielce, nie wytrzymał fizycznie trudów spotkania, a poza tym, od początku rudny, spisuje się poniżej oczekiwań. Stąd wystawienie od pierwszej minuty dwóch defensywnych pomocników - Veljko Nikitovicia i Michała Łąbedzkiego lub ustawienie 4-4-2 wydawało się rozsądniejszym rozwiązaniem. Z Pogonią jeden z tych wariantów trzeba już będzie wziąć pod uwagę, gdyż Kwiek musi odpocząć na kartki.
- Część moich zawodników wyszła przestraszona, nie zniosła trudów meczu psychicznie - skomentował na konferencji prasowej trener Chrobak. Pewnie między innymi miał na myśli Pawła Głowackiego, lansowanego uparcie. A od bocznego pomocnika wymaga się trochę więcej, niż tylko przeszkadzania rywalom. Dlatego na prawej stronie nie działo się nic interesującego w ofensywie. A przecież aż prosiło się, żeby przynajmniej w ostatnich minutach do gry wszedł Kamil Stachyra lub Sławomir Nazaruk. Tylko, że Kamil, pomimo bardzo dobrej gry w rezerwach, nawet nie załapał się do osiemnastki meczowej...
W Krakowie Górnik grał cztery razy i za każdym razem przegrywał. Jednak w środę tak być nie musiało, bo Wisła jeszcze nigdy nie była tak słaba. Niestety, nie udało się i tym razem. Jutro mecz z Pogonią i tłumaczenia nie będzie już żadnego, to prostu trzeba wygrać! Choćby \"Portowcy” mieliby być niewiadomo jak mocni.
Komentarze