Były Sprite. Mamy finał!
Szczypiornistki Safo ICom ponownie zagrają w finale mistrzostw Polski. W sobotę, w decydującym o awansie meczu pokonały AZS AWFiS Gdańsk 31:30 (16:14).
- 22.04.2007 19:18
- Po przegranym meczu w Gdańsku, jedna z rywalek powiedziała, że wówczas one byłe Sprite, a my pragnienie. Tak naprawdę jednak to my okazałyśmy się Sprite i zasłużenie zagramy o złoto - skwitowała półfinałowy bój z gdańszczankami, kołowa Safo ICom Monika Marzec.
Nikt nie liczył na to, że rywalizacja z zespołem prowadzonym przez Jerzego Cieplińskiego będzie spacerkiem. Wręcz przeciwnie. Dla wielu akademiczki były drużyną, która z powodzeniem mogłaby zagrać w finale, a podstawy do takiego stwierdzenia dały mecze z lubliniankami. - Byliśmy równorzędnym rywalem. Jednak w decydujących momentach doświadczenie Safo ICom wzięło górę. Kiedy ważyły się losy wyniku, moje zawodniczki popełniły proste, niewymuszone błędy i dlatego przegraliśmy ten najważniejszy mecz - przyznał w sobotę szkoleniowiec akademiczek.
Spotkanie dostarczyło kibicom tyle radości, co i nerwów. Gospodynie grały nierówno, w skutek czego mozolnie wypracowane nawet czerobramkowe przewagi, szybko były niwelowane przez rywalki. Po 7 minutach gry Safo ICom prowadziło 5:2, by po upływie niespełna pięciu minut... przegrywać 5:6. Tuż przed przerwą lublinianki miały cztery \"oczka” zapasu i wydawało się, że na drugą połowę wyjdą spokojniejsze, ale dwa kardynalne błędy dały nadzieję przyjezdnym na wywalczenie korzystnego rezultatu. Jakby tego było mało, o włos od kontuzji była Magdalena Chemicz, która na sekundy przed syreną oznajmiającą przerwę, tak niefortunnie interweniowała na przedpolu, że o mało nie skręciła kostki. Po zmianie stron bramkarka, która była jednym z najmocniejszych punktów w drużynie, pojawiła się na parkiecie, ale o pierwszych minutach wolałaby jak najszybciej zapomnieć. Rywalki rzuciły się do odrabiania strat i w 36 min, po rzucie Darii Bołtromiuk, prowadziły 17:16. W tym czasie gospodynie trzy razy posłały piłkę w \"kosmos”, a Mirosława Hipnarowicz z rzutu karnego trafiła w słupek. Przełom nastąpił w 42 min, kiedy to z siedmiu metrów nie pomyliła się Sabina Włodek (20:20), a kolejne z rzędu cztery kontrataki, w tym trzy Małgorzaty Roli, dały miejscowym prowadzenie. Prowadzenie, którego mimo heroicznych wysiłków AZS AWFiS nie oddały do końca. - Za szybko uwierzyłyśmy, że mamy wygraną - starała się usprawiedliwiać Magdalena Chemicz. - Zmęczenie dało się we znaki. Można było zagrać \"1 na 1”, ale żadna z zawodniczek nie odważyła się tego zrobić. I o to mogę mieć do nich pretensje - podsumował Ryszard Czyż, szkoleniowiec lublinianek.
Safo ICom Lublin - AZS AWFiS Gdańsk 31:30 (16:14)
Reklama













Komentarze