Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Motor odzyskał wigor

Po wynikach dwóch poprzednich meczów Motoru (przegrana i remis) z lekkim niepokojem czekaliśmy na rezultat następnej konfrontacji lubelskich piłkarzy.
Lider rozgrywek na szczęście rozwiał nasze wątpliwości, stanął na wysokości zadania i w Krakowie nie dał najmniejszych szans tamtejszemu Hutnikowi. Tym razem lublinianie zagrali efektownie i efektywnie, będąc lepszą drużyną w każdym elemencie piłkarskiego fachu. O ile w spotkaniu z Hetmanem brakowało Motorowi szczęścia w sytuacjach podbramkowych, w Krakowie skuteczność była lepsza, chociaż i tak goście nie wykorzystali wszystkich okazji. W każdym meczu gramy o trzy punkty, zapowiadał trener krakowian Ryszard Kruk. Deklaracja chwalebna, gorzej tylko z jej realizacją. Zwłaszcza gdy ma się do czynienia z dobrze zorganizowanym, doświadczonym i równie ofensywnie grającym rywalem jak Motor - komplementował gości nasz kolega z Dziennika Polskiego. Lublinianie składnie organizowali akcje ofensywne i często dochodzili do pozycji strzeleckich. Napór Motoru był tak duży, że przez pierwsze 30 min krakowianie nie potrafili wyjść z własnej połowy. I tak zdecydowane ataki zaowocowały szybko zdobytym golem. Już w 8 min Piotr Prędota dośrodkował z prawego skrzydła, a Denis Ljaszko z kilku metrów ulokował piłkę w siatce. Ukrainiec z powodzeniem występował w roli napastnika, zastępując Daniela Koczona, który przed spotkaniem skarżył się na ból pleców i ostatecznie pozostał w rezerwie. W pierwszej połowie Ljaszko dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Po raz drugi trafił w 27 min. Otrzymał podanie od Marcina Popławskiego, minął bramkarza i pewnie podwyższył prowadzenie. Kolejne gole mógł strzelić po zagraniach Prędoty i Pawła Maziarza, którzy także byli blisko szczęścia, ale na przeszkodzie stanął Sotnicki. Kiedy tuż po przerwie groźnie strzelił Popławski, wydawało się, że obraz gry będzie taki sam jak w pierwszej odsłonie. Hutnicy zaczęli jednak grać szybciej, z większym animuszem. Druga linia gospodarzy nie była tak bezradna jak wcześniej. W efekcie krakowianie zdobyli kontaktowego gola. Po \"bombie” Wojciecha Dziadzio lubelski golkiper wybił piłkę na róg, po którym Pazdan z półobrotu pokonał Studzińskiego. Ponieważ Hutnik dążył do wyrównania, a Motor nie zamierzał bronić wyniku, gra była zacięta, wyrównana. Do czasu... Trzecie trafienie ostudziło zapał gospodarzy, który przestali już wierzyć, że mogą jeszcze odwrócić losy meczu. Przeciwników pogrążył Przemysław Żmuda, strzelając głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Ljaszki. Sotnicki uchronił jeszcze Hutnika od kolejnych strat, broniąc w końcówce meczu uderzenia Prędoty, Ljaszki i Huberta Dreja. Po ostatniej interwencji piłka odbiła się od słupka. Po spotkaniu piłkarze Motoru wykonali taniec radości, któremu przyglądała się grupa lubelskich kibiców. Fani lidera III-ligowych rozgrywek dotarli na Suche Stawy dopiero w przerwie meczu. Hutnik Kraków - Motor Lublin 1:3 (0:2)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama