Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Faworyci górą

Rzuty karne przesądziły o awansie Orląt Spomlek Radzyń Podlaski do finału rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu okręgu bialskiego.
Podopieczni trenera Marka Majki wyeliminowali Orlęta Łuków i w finale zmierzą się z Podlasiem Biała Podlaska. W ostatnich latach pucharowe konfrontacje Orląt kończyły się zwycięstwem \"żółto-czerwonych”. Wczoraj jednak radzynianie przełamali złą passę, chociaż bliscy awansu byli miejscowi. Co prawda do przerwy trzecioligowiec prowadził po golu Sławomira Skorupskiego, ale po zmianie stron inicjatywę przejął zespół Andrzeja Zarzyckiego. Zaraz po przerwie wyrównał Richard, a w 81 przed niepowtarzalną okazją zapewnienia swojej ekipie promocji stanął Dariusz Solnica. Doświadczony napastnik nie wykorzystał jednak rzutu karnego, trafiając w słupek. - Żal i niedosyt pozostał, bo w niczym nie ustępowaliśmy wyżej notowanemu rywalowi. Były fragmenty, w których powinniśmy udokumentować swoją przewagę bramkami, jednak zawodziła skuteczność. Rzuty karne to loteria, w której trzeba mieć wiele szczęścia. Tym razem było ono po stronie Spomleku - przyznał po meczu wyraźnie zasmucony Andrzej Zarzycki. Zdecydowanie mniej emocji towarzyszyło drugiemu spotkaniu, w którym Lutnia Piszczac podejmowała Podlasie Biała Podlaska. Czwartoligowiec wygrał pewnie 4:1 (2:0), chociaż... - Gdybyśmy nie przespali pierwszych minut, gdzie i my mieliśmy dobre okazje strzeleckie, to mogło być różnie. Szkoda że nie wykorzystaliśmy swojej szansy, jednak najważniejsze, że kibice mogli czuć się zadowoleni, bo obejrzeli ciekawe spotkanie - skomentował Jacek Syryjczyk, szkoleniowiec Lutni. Przyjezdni dość szybko ustawili sobie mecz, gdyż już po niespełna dziesięciu minutach prowadzili 2:0. - Taka była taktyka. Bo im szybciej nie ostudzi się zapału chętnego sprawienia niespodzianki rywala, tym gorzej gra się później. Trzeba byłoby włożyć więcej wysiłku i tego chcieliśmy się ustrzec - przyznaje Maciej Kosik, trener bialczan. Z dobrej strony pokazał się Miłosz Storto, który dwukrotnie zmusił do kapitulacji Grzegorza Boguckiego. Honorową bramkę do gospodarzy, na kwadrans przed zakończeniem meczu, strzelił Mariusz Pawluk. - Gdyby nie nasza indolencja strzelecka, wygralibyśmy zdecydowanie wyżej - dodaje szkoleniowiec Podlasia. Bramki: Sobiczewski (7), Storto (9, 90), Irla (77) – Pawluk (75). Lutnia: Bogucki – Gdula, Pawluk, Strojek, Jarząbkowski, Bodzak, Korzeniewski, Kurowski, Harasimiuk, M. Nestorowicz, Kleszcz. Podlasie: Liczewski – Pawlik (46 Woroniecki), Różański, Storto, Szendel (46 W. Jakubiec), Janikowski (46 Magier), Bal, Filipek (46 Lesiuk), Irla, Guzek, Sobiczewski. Bramki: Skorupski (40) – Richard (47). Łuków: D. Dadasiewicz – Ozygała, Grula, Koryciński, Matyjasek, Skrzymowski, Leszkiewicz, Pieńkus, Solnica, Dziewulski (46 A. Gaj), Richard (100 Marciniak). Spomlek: A. Dadasiewicz – Korneluk, Krystosiak, Iwan, Gołociński, Piotrowicz, Pliszka (60 Chyła), Borysiuk (92 Bielak), Troć, Pacholarz, Skorupski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama