Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pracowity weekend TŻ Sipma

Dziś lublinianie jeżdżą w Grudziądzu, w niedzielę na własnym torze zmierzą się z Intarem Ostrów Wlkp.
Goście niedzielnej konfrontacji awizują występ w aktualnie najsilniejszym składzie, z braćmi Mikaelem Maxem i Peterem Karlssonem na czele. Tego drugiego nie trzeba bliżej przedstawiać naszej publiczności, ponieważ zaskarbił sobie wielu sympatyków, jeżdżąc w barwach TŻ Sipma. Nazwiska innych żużlowców Intaru także zasługują na uwagę. Obok Szwedów pojadą: Anglik Joe Screen, Duńczyk Charlie Gjedde, Mariusz Węgrzyk oraz młodzieżowcy Sebastian Brucheiser oraz w rezerwie Lubos Tomicek, który w ubiegłym roku dobrze zapoznał się z lubelskim torem (występował z koziołkiem na plastronie). W zespole powinien się jeszcze znaleźć Morten Risager. - Jak się spojrzy na skład ostrowskiej drużyny to mogłoby się wydawać, że nie mamy po co wyjeżdżać na tor - powiedział Tomasz Piszcz, zawodnik TŻ Sipma. - Nazwiska mówią same za siebie, ale nie w każdym meczu jeżdżą na miarę możliwości, dlatego przed spotkaniem obie strony mają jednakowe szanse na korzystny wynik. Na pewno będziemy walczyli i nikt nie ma zamiaru z góry zakładać, że jesteśmy słabsi. Taka jest moja ocena. Kibice raczej nie powinni się nudzić. Przyjazd do Lublina zapowiadał także Piotr Szymański, przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego, prywatnie sympatyk Intaru. - Nie ukrywam, że poza urzędem kibicuję zespołowi z Ostrowa. Zamierzałem odwiedzić lubelski stadion, jednak jeszcze nie jestem pewny, czy zdołam znaleźć wolny czas - powiedział szef GKSŻ. - Na pewno nie zaryzykuję wytypowania wyniku. Spodziewam się dobrych i zaciętych zawodów, a gości przestrzegałbym przed lekceważeniem TŻ Sipma. Pamiętam ubiegłoroczne konfrontacje obydwu zespołów. Ekipa z Ostrowa na razie nie zaznała smaku porażki. Wygrała 3 mecze i prowadzi w tabeli z 7 pkt (3 pkt otrzymała za wyjazdowe zwycięstwo). W ostatnim meczu Intar jednak długo męczył się na własnym obiekcie z PSŻ Poznań. Wprawdzie ostrowianie jeździli w trochę słabszym składzie, jednak nie spodziewali się tak dużej przeszkody ze strony niżej notowanego rywala. Na sukces Intaru, który ostatecznie triumfował 50:40, najbardziej zapracowali Max (15 pkt), Karlsson (13 pkt) i Węgrzyk (12 pkt). Dodajmy, że Intar wciąż nie może korzystać z usług wszystkich zawodników z szerokiej kadry. Kontuzje nadal leczą Anglik Mark Loram oraz Łukasz Jankowski. W lubelskim zespole, który tak dzielnie rywalizował w Gdańsku z Lotosem, nie będzie większych roszad kadrowych. Do walki z Ostrowem przystąpią: Daniel Jeleniewski, Tomasz Piszcz, Dawid Stachyra, Dariusz Śledź, Sebastian Trumiński, Rafał Klimek. Z zawodników zagranicznych zobaczymy młodego Mateja Kusa, który zastąpi Duńczyka Larsa Hansena. - Lars ma w sobotę zawody i jedynym połączeniem z Polską byłby prom - wyjaśnił Jarosław Siwek, prezes TŻ Sipma. - Niestety, przeprawa tym środkiem transportu jest za droga. Nim dojdzie do konfrontacji z Intarem, lublinianie wystąpią dziś w Grudziądzu. I mają dużą szansę na zainkasowanie 3 pkt, ponieważ w ekipie gospodarzy może zabraknąć podstawowego zawodnika - Mariusza Puszakowskiego. Żużlowiec GTŻ miał upadek w ostatnim, przegranym spotkaniu z RKM Rybnik . Nieoficjalnie mówi się, że ma pęknięty jeden z kręgów, chociaż Puszakowski zapewnia, że czuje się znacznie lepiej. - Nigdy nie wiadomo, jak zaprezentuje się zawodnik, który zastąpi Puszakowskiego - dodał Tomasz Piszcz, który doskonale zna tor GTŻ. - Dlatego musimy być cały czas uważni. Czego możemy spodziewać się po nawierzchni? Raczej będzie twarda, zatem zadecydują starty. W Gdańsku pokazaliśmy, że ten element nam wychodzi, dlatego przed piątkowymi zawodami jestem umiarkowanym optymistą.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama