\"Złote” buty kapitana
Bramki Marcina Popławskiego i Piotra Prędoty były okrasą sobotniego meczu Motoru ze Stalą Sanok.
- 29.04.2007 19:40
Lider III-ligowych rozgrywek pokonał kolejną przeszkodę na drodze do II ligi, ale gościom, zajmującym ostatnie miejsce w tabeli, należą się duże słowa uznania za dobrą i ambitną grę.
Gospodarze zapewne oczekiwali, że rywale schowają się za podwójną gardą, tymczasem Stal ruszyła z werwą, skróciła pole gry i uzyskała przewagę w środkowej strefie boiska, gdzie momentami pozostawało tylko trzech piłkarzy Motoru. Boczni napastnicy i boczni obrońcy spóźniali się ze wsparciem kolegów z pomocy, stąd spore luki pomiędzy formacjami i w centrum. I goście pierwsi stworzyli groźną sytuację. W 6 min czystą pozycję w polu karnym miał Paweł Kosiba, ale minimalnie przestrzelił. Chwilę później ten sam zawodnik zatrudnił Jakuba Studzińskiego. W 15 min Motor skarcił rozochoconych gości. Marcin Popławski podał prostopadle do Piotra Prędoty, ten dośrodkował, a Hubert Drej strzelił, jednak zbyt lekko. Na szczęście w odpowiednim miejscu znalazł się Denis Ljaszko i z bliska wpakował piłkę do siatki. Chwilę później Prędota mógł podwyższyć, jednak przegrał pojedynek z reprezentantem młodzieżówki Dawidem Pietrzkiewiczem.
Radość miejscowych nie trwała długo, gdyż w 20 min Marcin Borowczyk doprowadził do remisu. Piłkarz Stali uderzył z dystansu, z ok. 20 m, a piłka po wygiętej ręce Studzińskiego wpadła do siatki. Wydaje się, że bramkarz Motoru mógł lepiej interweniować. Zdobyty gol podbudował gości, którzy w pierwszej połowie byli wymagającym przeciwnikiem. Stal gra już bez żadnych obciążeń i kilka razy udowodniła, że może pokrzyżować szyki wyżej notowanym ekipom. Przekonała się o tym warszawska Legia w Pucharze Polski i Kolejarz Stróże dwa tygodnie temu.
Po zmianie stron zobaczyliśmy odmienioną lubelską drużynę, która wzięła się do pracy. Nastąpiły też drobne roszady. Daniel Koczon zmienił Huberta Dreja (Karol Drej pauzował za żółte kartki), Popławski przesunął się z pomocy do ataku, a do środkowej formacji wrócił Ljaszko. Najważniejsze, że gra zaczęła się układać po myśli gospodarzy, a duże znaczenie miał szybko zdobyty gol. W 53 min Damian Falisiewicz podał do Popławskiego, który łatwo uwolnił się spod opieki obrońcy i z 12 m przymierzył tuż przy słupku. Wcześniej okazji nie wykorzystał Paweł Maziarz. - Chyba muszę zmienić buty, stare najwyraźniej \"mają żabę” - powiedział pomocnik Motoru, który może pójdzie śladem kapitana, grającego w żółtych \"ciżemkach”. W sobotę Popławskiego wyróżniał nie tylko kolor butów, ale także piękne gole. Drugiego zdobył w 70 min, popisując się kapitalnym, precyzyjnym uderzeniem z 20 m. Pietrzkiewicz był bez szans. Strzelecki festiwal zakończył Prędota. Jego akcja również zasługuje na uwagę. Lubelski napastnik w pełnym biegu przyjął piłkę, którą jeszcze podbił i posłał głową obok bezradnego bramkarza Stali. Przy tym golu asystował Paweł Tomczyk, który niestety zarobił w spotkaniu żółtą kartkę i w następnym, ze Stalą Rzeszów, będzie pauzował.
Motor Lublin - Stal Sanok 4:1 (1:1)
Reklama













Komentarze