Kolejne punkty odjechały z Zamościa
PIŁKARSKA III - LIGA Hetman zremisował z Wisłoką Dębica i nadal znajduje się w strefie spadkowej
- 30.04.2007 10:24
Po porażce z Okocimskim Brzesko, również w spotkaniu z Wisłoką Dębica atut własnego boiska okazał się niewystarczający. Ze spodziewanych trzech punktów w Zamościu został zaledwie jeden. Nadzieję na korzystny wynik dał zamojskim fanom Prejuce Nakoulma w 75 min. Cóż z tego, skoro sześć minut później Marek Baranowski wyciągał piłkę z własnej siatki.
Co by było gdyby? Wygrana z dębiczanami powinna poprawić nastroje przed kolejnym ważnym spotkaniem - z Hutnikiem w Krakowie i złapać bliższy kontakt z uciekającym środkiem tabeli. Porażka z Okocimskim i remis z Wisłoką, który tak naprawdę nie daje nic, sprawia, że strata do bezpiecznych miejsc wynosi ciągle sześć punktów. Tyle że do rozegrania pozostało już zaledwie dziewięć kolejek. Teoretycznie do podjęcia pozostaje 27 \"oczek”, a jak będzie w praktyce? Postawa w meczu przeciwko Wisłoce sugeruje, że może być lepiej. Zamościanie wyszli na boisko zdeterminowani i dążyli do korzystnego rezultatu. Przed idealną okazja stanął Maciej Kleszcz, jednak prawoskrzydłowy zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. Swoich okazji dwukrotnie szukał Łukasz Giza - w obu przypadkach Zarychta wyszedł obronną ręką. Szczęście uśmiechało się również do dębiczan, kiedy pod ich bramką pojawiał się przebojowy Rafał Turczyn. Najpierw \"Boniek”, choć ewidentnie faulowany w polu karnym, obejrzał żółtą kartkę, później jego kąśliwy strzał z 15 m nie bez problemów wybronił golkiper przyjezdnych. W poprzeczkę, w sytuacji sam na sam, uderzał Andrzej Wachowicz.
Sztuka powiodła się dopiero czarnoskóremu Nakoulmie, który przytomnie dołożył głowę do piłki dośrodkowanej przez Kleszcza. Radość nie trwała długo. Dębiczanie stworzyli zaledwie dwie sytuacje podbramkowe, z których wystarczyło wykorzystać jedną. Tradycyjnie, przy wydatnej pomocy hetmańskiej defensywy. - Przytrafił się kleks. Michał Kalita szybko zorientował się w sytuacji, przedarł się środkiem i uderzył po długim rogu. Marek Baranowski nie miał szans - oceniał po spotkaniu Włodzimierz Kwiatkowski, II trener Hetmana.
Co będzie dalej? Będzie walka - odpowiada trener Czesław Palik i dodaje: Przynajmniej mam takie wrażenie. Powinniśmy wygrać z Wisłoką, ale jak się nie strzela bramek to się remisuje, albo przegrywa. Rozkład jazdy nie jest jeszcze taki zły - mówi Czesław Palik, który przyznaje jednocześnie, że poważnie myśli o złożeniu rezygnacji z pracy w klubie.
(Greg)
Hetman Zamość - Wisłoka Dębica 1:1 (0:0)
Reklama













Komentarze