Pracodawca stawia
Grecy mają sjestę, Portugalczycy almeço, a pracujący w upał Polak może liczyć jedynie na... wodę.
- 21.05.2007 12:11
Praca w upalny dzień, gdy z nieba leje się żar, a ubranie klei się do ciała, d o przyjemności nie należy. Temperatura oscylująca wokół 30 stopni szczególnie daje się we znaki osobom pracującym na budowach, remontującym drogi i kierowcom. Ale upał doskwiera także pracującym w biurach, w których klimatyzacja nadal jest rzadkością.
Na sjestę - godzinną przerwę obiadową - nie mamy jednak co liczyć. Co najwyżej możemy upomnieć się o łyk wody, który - zgodnie z prawem pracy - nam się należy.
- Sporo osób dzwoni, skarżąc się na szefa, który nie zapewnia pracownikom wody - mówi Barbara Kaszycka z Państwowej Inspekcji Pracy.
Prawo do darmowych zimnych napojów przysługuje osobom pracującym na otwartej przestrzeni w temperaturze wyższej niż 25 stopni, a osobom zatrudnionym w pomieszczeniach - gdy jest 28 stopni. Ze względu na gorący mikroklimat napoje wzbogacone solami mineralnymi i witaminami należą się hutnikom, pracownikom stalowni, odlewni itp. Każdy pracodawca powinien zapewnić swoim pracownikom tyle wody do picia, ile potrzebują.
- Zasady zaopatrzenia w napoje nie określają, czy powinna być to woda mineralna, cola czy sok - wyjaśnia Kaszycka.
Zgodnie z prawem pracy, odpowiednia powinna być temperatura pomieszczenia, w którym pracujemy. Podczas upałów ten przepis okazuje się, niestety, zupełnie bezużyteczny, bo... określa jedynie minimalną wartość - 18 stopni.
Reklama













Komentarze