Kałuża zatrzymała piłkę
Na zakończenie sezonu Górnik poległ z Groclinem Dyskobolią
- 27.05.2007 17:51
Sytuacjami z tego meczu można by obdzielić kilka innych spotkań. Wykorzystać udało się tylko cztery, ale nikt nie powinien mieć pretensji, gdyby goście zwyciężyli 9:3. Sam Adrian Sikora mógł zdobyć pięć goli i odebrać koronę króla strzelców Piotrowi Reissowi.
Jednak to łęcznianie mogli wyjść na prowadzenie, bo już w 35 sek., po kombinacyjnej akcji, Dariusz Jarecki, próbował zaskoczyć Aleksandra Ptaka, a za chwilę niecelnie główkował po rzucie rożnym. Zachęcający początek, lecz później dominowali już przyjezdni. Podopieczni Macieja Skorży, o którym mówi się, że po sezonie odejdzie do Wisły Kraków, zaczęli przewyższać Górnika w każdym elemencie gry, prezentując zupełnie inną kulturę. Rywale szybko prowadzili swoje ataki, na jeden kontakt, bez trudu wypracowując sobie okazje strzeleckie. Z podziwem patrzyło się na poczynania Piotra Rockiego oraz, rządzącego po królewsku w środku pola, Piotra Świerczewskiego. Na prawej stronie postrach siał bardzo dobrze wyszkolony technicznie Radosław Majewski, a w ataku nie do upilnowania był szybki jak torpeda Adrian Sikora.
I właśnie w 7 min ten zawodnik mógł otworzyć rezultat, ale piękną paradą popisał się Piotr Leciejewski. Pięć minut potem bramkarz Górnika wygrał pojedynek z Sikorą. Jednak w 21 min był już bezradny, kiedy Rocki objechał Toniego Golema i kopnął płasko lewą nogą.
Groclin nie spoczął na laurach. Po 180 sekundach znowu zapachniało golem, kiedy Sikora po zagraniu Majewskiego kopnął z woleja nad poprzeczką. Niewiele później Rocki strzelił obok słupka, a w 29 min po składnej wymianie podań, Sikora strzelił na bramkę i gdyby nie ofiarność Przemysława Kuliga byłoby 0:2.
Odpowiedzią Górnika była indywidualna akcja Artura Andruszczaka. Kapitan zespołu minął trzech przeciwników, ale jego strzał zza szesnastki obronił Ptak. To podrażniło zawodników z Grodziska. W 36 min Sikora zagrał do Rockiego, a ten fantastyczną \"podcinką” pokonał Leciejewskiego. Szansę na kontaktowe trafienie zaprzepaścił Grzegorz Szymanek, który ubiegł defensorów i wślizgiem przeniósł piłkę nad bramką.
Na drugą połowę Krzysztof Chrobak wprowadził na boisko Kamila Stachyrę i debiutującego w ekstraklasie Tomasza Midzierskiego. Mimo to trzeciego gola strzelił Groclin. Tym razem Rocki wystąpił w roli asystenta, a jego płaskie dośrodkowanie zamknął z bliska Sikora, wykorzystując niezrozumiałą bierność Golema. A potem dobre okazje mieli na przemian Stachyra z Sikorą. W 65 min tego drugiego, już po minięciu Leciejewskiego, powstrzymał dopiero Midzierski.
Ofensywne zapędy gości ostudziła w końcu... burza. Nad stadionem rozpętała się gwałtowna nawałnica i sędzia musiał przerwać spotkanie. Choć doping miejscowych kibiców wciąż rozlegał się po trybunach. Po kilkuminutowej ulewie boisko przerodziło się w bajoro, a w takich warunkach najlepiej czuli się Stachyra i Sławomir Nazaruk. I właśnie po ich akcji gospodarze strzelili honorowego gola. Była to jednocześnie pierwsza bramka Kamila w I lidze.
Ale były i inne szanse na zmianę rezultatu. Mieli je ponownie Stachyra i Ferdinand Chi-Fon, a po drugiej stronie oczywiście Rocki i Sikora, po główce którego piłka zatrzymała się w... kałuży.
BRAMKI
0:1 - Piotr Rocki (21), 0:2 - Piotr Rocki (36), 0:3 - Adrian Sikora (57), 1:3 - Kamil Stachyra (90)
SKŁADY
Górnik: Leciejewski - Kulig, Golem, Pawelec (46 Midzierski), Lisowski - Andruszczak (46 Stachyra), Łabędzki, Niżnik, Jarecki - Chi-Fon, Szymanek (68 Nazaruk).
Dyskobolia: Ptak - Lazarevski, Kozioł (5 Olejniczak), Lacić, Telichowski - Majewski, Świerczewski, Goliński (90+7 Pikul), Lato - Rocki (90+2 Żyła), Sikora.
Żółte kartki: Andruszczak (G) - Telichowski (D). Sędziował: Łukasz Bartosik (Kraków). Widzów: 2500.
Reklama













Komentarze