Na tę chwilę Lublin czekał jedenaście lat
Lubelscy kibice piłki nożnej czekają od jedenastu lat na powrót Motoru do II ligi.
- 31.05.2007 16:38
Ich cierpliwość może zostać wynagrodzona już jutro, kiedy Motor zmierzy się na boisku przy Al. Zygmuntowskich z rezerwami krakowskiej Wisły. Gospodarzom brakuje do awansu tylko punktu.
W miniony piątek podopieczni trenera Ryszarda Kuźmy wyeliminowali z walki o pierwszą lokatę w III-ligowej rywalizacji Górnika Wieliczka. Dzień później dystans do lublinian stracił kolejny przeciwnik- Kolejarz Stróże, który przegrał w Nowym Sączu. Dzięki tym wynikom Motor ma już 12 pkt przewagi nad obydwoma ekipami, a do końca sezonu pozostały tylko cztery kolejki. Teraz wystarczy zremisować z Wisłą II, aby świętować powrót do II ligi.
Szkoda, że najbliższej konfrontacji nawet nie obejrzy Marcin Syroka, jedyny piłkarz, który gra w Motorze nieprzerwanie od czasu degradacji do III ligi. - Niestety, po operacji mięśnia łydki jeszcze jestem przykuty do łóżka, ale widocznie tak musiało być - powiedział Marcin Syroka. - Mam jednak pewność, że będzie wiele okazji do nacieszenia się awansem. Będzie też czas na wspomnienia. W 1996 roku wchodziłem do zespołu jako niespełna 18-letni zawodnik. Prowadził nas trener Waldemar Fiuta, a grali m.in. Tomasz Jasina i Siergiej Michajłow.
Wymienieni przez Syrokę byli piłkarze zapewne będą świadkami powrotu do II ligi, tyle tylko, że dziś występują w innych rolach. Michajłow nadal jest przy drużynie. Jako masażysta dba o zdrowie zawodników. Z kolei Jasina jest znanym komentatorem sportowym i często gości w naszych domach prowadząc niedzielny magazyn sportowy TVP 3 Lublin.
Jutro uwaga wszystkich skupi się na boisku, ponieważ brakujący punkt trzeba jeszcze wywalczyć. A piłkarzy Motoru ostatnio trapią kontuzje. W wyjściowej \"jedenastce” prawdopodobnie zabraknie Denisa Ljaszko. Urazy kolan wciąż leczą Marcin Popławski i Daniel Koczon. Z kolei Paweł Maziarz nadal narzeka na ból w pachwinie. - Chodzę na zabiegi, ale nie wiem, czy w sobotę będę w pełni sił - stwierdził Paweł Maziarz. - Wiele wyjaśni się po wieczornym, czwartkowym treningu.
- Kolano dokucza, jednak nie wyobrażam sobie, aby mogło mnie zabraknąć na murawie - dodał Marcin Popławski. - Ten mecz jeszcze wytrzymam, a później mogę trochę odpocząć.
Lublinianie mają prawo odczuwać zmęczenie. W tym sezonie zmagali się nie tylko z rywalami. Musieli też znosić duże niedogodności związane z finansowymi kłopotami klubu. Brak odnowy biologicznej, zaległe pensje i premie to tylko niektóre elementy towarzyszące walce o pozycję lidera. Dlatego piłkarze nie zawsze potrafili cieszyć się ze swoich sukcesów, na które w pełni zasłużyli. Może w sobotę na chwilę zapomną o problemach i razem z trenerem będą mogli dopisać w swoich CV awans do II ligi.
Reklama













Komentarze