Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Na tę chwilę Lublin czekał jedenaście lat

Lubelscy kibice piłki nożnej czekają od jedenastu lat na powrót Motoru do II ligi.
Ich cierpliwość może zostać wynagrodzona już jutro, kiedy Motor zmierzy się na boisku przy Al. Zygmuntowskich z rezerwami krakowskiej Wisły. Gospodarzom brakuje do awansu tylko punktu. W miniony piątek podopieczni trenera Ryszarda Kuźmy wyeliminowali z walki o pierwszą lokatę w III-ligowej rywalizacji Górnika Wieliczka. Dzień później dystans do lublinian stracił kolejny przeciwnik- Kolejarz Stróże, który przegrał w Nowym Sączu. Dzięki tym wynikom Motor ma już 12 pkt przewagi nad obydwoma ekipami, a do końca sezonu pozostały tylko cztery kolejki. Teraz wystarczy zremisować z Wisłą II, aby świętować powrót do II ligi. Szkoda, że najbliższej konfrontacji nawet nie obejrzy Marcin Syroka, jedyny piłkarz, który gra w Motorze nieprzerwanie od czasu degradacji do III ligi. - Niestety, po operacji mięśnia łydki jeszcze jestem przykuty do łóżka, ale widocznie tak musiało być - powiedział Marcin Syroka. - Mam jednak pewność, że będzie wiele okazji do nacieszenia się awansem. Będzie też czas na wspomnienia. W 1996 roku wchodziłem do zespołu jako niespełna 18-letni zawodnik. Prowadził nas trener Waldemar Fiuta, a grali m.in. Tomasz Jasina i Siergiej Michajłow. Wymienieni przez Syrokę byli piłkarze zapewne będą świadkami powrotu do II ligi, tyle tylko, że dziś występują w innych rolach. Michajłow nadal jest przy drużynie. Jako masażysta dba o zdrowie zawodników. Z kolei Jasina jest znanym komentatorem sportowym i często gości w naszych domach prowadząc niedzielny magazyn sportowy TVP 3 Lublin. Jutro uwaga wszystkich skupi się na boisku, ponieważ brakujący punkt trzeba jeszcze wywalczyć. A piłkarzy Motoru ostatnio trapią kontuzje. W wyjściowej \"jedenastce” prawdopodobnie zabraknie Denisa Ljaszko. Urazy kolan wciąż leczą Marcin Popławski i Daniel Koczon. Z kolei Paweł Maziarz nadal narzeka na ból w pachwinie. - Chodzę na zabiegi, ale nie wiem, czy w sobotę będę w pełni sił - stwierdził Paweł Maziarz. - Wiele wyjaśni się po wieczornym, czwartkowym treningu. - Kolano dokucza, jednak nie wyobrażam sobie, aby mogło mnie zabraknąć na murawie - dodał Marcin Popławski. - Ten mecz jeszcze wytrzymam, a później mogę trochę odpocząć. Lublinianie mają prawo odczuwać zmęczenie. W tym sezonie zmagali się nie tylko z rywalami. Musieli też znosić duże niedogodności związane z finansowymi kłopotami klubu. Brak odnowy biologicznej, zaległe pensje i premie to tylko niektóre elementy towarzyszące walce o pozycję lidera. Dlatego piłkarze nie zawsze potrafili cieszyć się ze swoich sukcesów, na które w pełni zasłużyli. Może w sobotę na chwilę zapomną o problemach i razem z trenerem będą mogli dopisać w swoich CV awans do II ligi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama