Polska długo męczyła się z Azerbejdżanem, jednak w końcu, po wejściu na boisko rezerwowych, zdołała wywalczyć trzy punkty.
Artur Ogórek
03.06.2007 22:16
We wcześniejszych meczach obu reprezentacji Azerowie wyłącznie wyjmowali piłkę z siatki, nigdy natomiast nie trafiając do polskiej siatki. Nieoczekiwanie dobrze utarty zwyczaj zmienił się już na początku sobotniego spotkania, kiedy Bronimir Subaszic w banalny sposób oszukał Dariusza Dudkę, a Artur Boruc zachował się jak nowicjusz. Bramkarz Celtiku Glasgow, spodziewając się dośrodkowania, odsłonił krótki róg i właśnie tam wylądowała piłka. Konsternacja, którą kilka miesięcy wcześniej przeżyli również Finowie.
Polacy ruszyli do odrabiania strat. Jednak w niczym nie przypominali zespołu z poprzednich meczów eliminacyjnych. Ich akcje rozgrywane były w żółwim tempie. \"Biało-czerwoni”, zmagający się także z upałem, grali statycznie i nie potrafili znaleźć sposobu na gospodarzy. Pomimo optycznej przewagi, nie byli w stanie wypracować klarownych sytuacji. Sporo zamieszania powstawało jedynie po stałych fragmentach oraz nielicznych akcjach bokami. Szwankowała linia pomocy, a zwłaszcza jej środek, w którym ciężar kierowania miał spoczywać na Macieju Żurawskim. Niestety, Łukasz Garguła z powodu kontuzji nie poleciał na Kaukaz, a Maciej Iwański nie załapał się na ławkę rezerwowych. W związku z tym szeregi obronne rywali miały rozrywać ataki skrzydłami. Jednak niewiele z tych zamierzeń wychodziło, bo w ofensywie niewidoczni byli boczni obrońcy. Marcin Wasilewski, choć chaotyczny, jeszcze trochę się starał, ale już Michał Żewłakow przepadł gdzieś na lewej stronie własnej połowy. Dlatego szkoda, że tym razem na boisko nie wyszedł Grzegorz Bronowicki.
Pierwsze minuty drugiej części również nie zapowiadały zmiany przebiegu wydarzeń. Azerowie całym zespołem bronili się na swojej części boiska, a od walenia w ten mur coraz mocniej bolała tylko głowa. W końcu w 57 min Leo Beenhakker zdecydował się na dwie zmiany - Jakuba Błaszczkowskiego zastąpił świeżo wykreowany mistrz kraju Wojciech Łobodziński, a Marek Saganowski, zbierający wysokie noty w Southampton, wszedł w miejsce Żurawskiego. I na dusznym stadionie pojawił się wreszcie odświeżający powiew, w postawie \"biało-czerwonych”.
Wystarczyło, że na prawym skrzydle Łobodziński zaczął mijać rywali i na tablicy znowu pojawił się remis. Pomocnik Zagłębia został sfaulowany przy linii bocznej, Jacek Krzynówek dośrodkował w pole karne, a Euzebiusz Smolarek głową trafił do bramki. Sędzia gola uznał, mimo że gospodarze ostro protestowali, zgłaszając faul przepychającego się Grzegorza Rasiaka.
Po upływie trzech minut było już 2:1 dla Polski. Ponownie za sprawą Łobodzińskiego. Tym razem do podania lubinianina doszedł Saganowski, ale jego strzał odbił bramkarz. Piłka powędrowała w pole, jednak dopadł do niej Krzynówek i mocnym płaskim strzałem zdobył prowadzenie. Co za ulga.
Goście sprawę trzech punktów przypieczętowali w ostatniej minucie. \"Sagan” oszukał dwóch obrońców, podał do Krzynówka, który spokojnie objechał kolejnego Azera i prawą nogą dobił miejscowych.
Polacy w sobotę zagrali słabo. Gdyby nie dwie trafione zmiany, poparte skutecznością Krzynówka, w Baku doszłoby do ogromnej sensacji. Tym większej, że punktów nie pogubiły Serbia oraz Portugalia. I, jak już wszystko na to wskazuje, spośród tej trójki dwie reprezentacje pojadą na Euro-2008 do Austrii i Szwajcarii. Jednak wcześniej, bo w środę, trzeba wykonać drugą część kaukaskiego planu - pokonać Armenię.
BRAMKI
1:0 - Bronimir Subaszic (5), 1:1 - Euzebiusz Smolarek (63), 1:2 - Jacek Krzynówek (66), 1:3 - Jacek Krzynówek (90)
SKŁADY
Azerbejdżan: Walijew - Karimow, S. Abbasow, Kulijew - R. Abbasow, Czertaganow, A. Gurbanow (65 I. Gurbanow), Gulijew, Imamalijew (70 Haszimow) - Subaszic, Mamedow (53 Dżawadow);
Polska: Boruc - Wasilewski, Dudka, Bąk, Żewłakow - Błaszczykowski (57 Łobodziński, Lewandowski, Krzynówek, Smolarek - Żurawski (57 Saganowski) - Rasiak (81 Sobolewski).
Żółte kartki: Farhad Walijew, Alim Gurbanow, Wagif Dżawadof (Azerbejdżan) - Marcin Wasilewski (Polska). Sędziował: Costas Kapitanis (Cypr). Widzów: 26 tys.
Komentarze