Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Podejrzany zawodnik

Czarnym Dęblin, za niedzielny mecz z Victorią, grozi walkower. W spotkaniu, które zakończyło się remisem 2:2,
według parczewian w barwach gospodarzy zagrał nieuprawniony piłkarz. Miejscowi całe zajście nazywają wielkim nieporozumieniem, ale goście uważają, że Czarni złamali przepisy. Spornej kwestii nie próbuje rozstrzygnąć prowadzący zawody arbiter, który nabrał wody w usta. - Nie mogę udzielać żadnych informacji na ten temat. Wszystko zostało opisane w protokole, a sprawą zajmie się Wydział Dyscypliny LZPN - uważa Marcin Borkowski, sędzia meczu w Dęblinie. Nieoczekiwanym \"bohaterem” spotkania okazał się Bartosz Zagożdżon, który w niedzielę nie mógł grać z powodu żółtych kartek. Jednak, jak twierdzą ludzie z Parczewa, pojawił się na murawie jako... Łukasz Zdunek. - Ale Zdunek faktycznie zagrał. Obaj zawodnicy są do siebie podobni, więc może tym zasugerowali się rywale - podkreśla Janusz Kozicki, szkoleniowiec dęblinian. - Na milion procent był to Zagożdżon - uważa z kolei Mirosław Furmanek, napastnik Victorii, który kiedyś grał w Czarnych i zna piłkarzy tego klubu. Mecz z trybun oglądał prezes Czarnych Marek Gorczyca i nie zauważył żadnych nieprawidłowości. - W klubie jestem krótko, więc nie znam jeszcze wszystkich zawodników. Nie mam jednak podstaw, aby nie wierzyć swoim pracownikom - podkreśla sternik Czarnych, który zwraca uwagę na istotny szczegół. - Jeśli w takiej sprawie ktoś ma obiekcje, to powinny one zostać wyjaśnione zaraz po meczu, a nie blisko godzinę po jego zakończeniu. W ten sposób tworzy się tylko niezdrową atmosferę - dodaje prezes Gorczyca. Decyzja o tym, czy beniaminek otrzyma punkty walkowerem, zapadnie podczas piątkowego posiedzenia WD LZPN. Jak udało się nam dowiedzieć, zaproszenie na nie otrzymają piłkarze Czarnych: Zagożdżon i Zdunek oraz arbiter i wówczas dojdzie do konfrontacji. Gdyby jednak okazało się, że dębliński klub dopuścił się złamania przepisów, karę, z zawieszeniem włącznie, może ponieść nowy szkoleniowiec Czarnych. A Janusz Kozicki dosłownie kilka godzin przed meczem z Victorią zastąpił na ławce trenerskiej Janusza Studnickiego. - Zmiana była nieodzowna. Poprzednik miał dość czasu, aby pozostawić po swojej pracy jakiś ślad w zespole. Niestety, zamiast tego jedynym śladem była obecność na dnie tabeli i beznadziejna gra. O morale w drużynie już nie wspomnę - uważa prezes klubu. - Zespół jest zupełnie rozbity i nieprzygotowany. Czeka mnie dużo pracy, a pierwsza rzecz, jaką należy zrobić, to najszybciej wybić z głowy zawodnikom pieniądze. A przynajmniej ich duże sumy - podkreślił szkoleniowiec, którego głównym zadaniem będzie zbudowanie silnej drużyny na \"okręgówkę”. Dwie kolejki wcześniej Czarni stracili definitywnie szanse utrzymania się w IV lidze.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama