Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kto tak pięknie gra

Tegoroczne zasady relegacji z IV grupy III ligi nie są jeszcze do końca jasne.
W najgorszym z wariantów strefa spadkowa może kończyć się na zajmowanej przez Hetmana dziesiątej lokacie. Znacznie poniżej zamościan ulokowała się świdnicka Avia. Niemal w każdym z wymienianych wariantów obecna zdobycz punktowa piłkarzy Marka Maciejewskiego odsyła ich do IV ligi. Do rozegrania pozostały jeszcze trzy kolejki i strach pomyśleć co będzie dalej, jeśli świdniczanie wciąż będą poczynać sobie równie efektywnie, co do tej pory. Nic dziwnego, że w obu klubach panują odmienne nastroje. Ale i tak kibice w Zamościu i Świdniku zadają sobie to samo pytanie, choć ci ostatni już z nieukrywanym przekąsem: kto tak pięknie gra? Zamościanom odpowiadamy - Maciej Kleszcz. Pomocnik zamojskiego Hetmana rozkręcał się powoli, ale w ostatnich tygodniach wykazał się znaczną zwyżką formy. Po spotkaniu z AKS Busko, w którym szło zamościanom jak po grudzie, nazwisko pochodzącego z Lublina zawodnika najczęściej, w najjaśniejszym kontekście, padało z ust kieleckich dziennikarzy. Eksplozja nastąpiła w derbowym spotkaniu z Avią Świdnik. Filigranowy skrzydłowy najpierw skierował piłkę do siatki \"żółto-niebieskich”, a później dokładnie asystował czarnoskóremu Serge\'owi przy bramce numer 2 dla gospodarzy. - To, co grał Maciek, było najwyższej próby. Ręce same składały się do oklasków - nie mógł się nachwalić szczęśliwego strzelca prezes Hetmana Krzysztof Krasucki. - Nie uważam, że coś ma się należeć z góry. Na wszystko trzeba zapracować, a kiedy przychodzą efekty, satysfakcja jest gwarantowana. Szkoda mi Avii, bo mają tam dobrych piłkarzy, ale nie mają zespołu - odpowiada Maciej Kleszcz. Piersi po ordery nie mogą za to wystawiać piłkarze ze Świdnika, którzy po udanym początku rundy dołują w każdym kolejnym spotkaniu. W Zamościu zaliczyli szóstą, kolejną porażkę, a styl gry nie wskazuje, aby w kolejnych meczach o punkty mogło być lepiej. Co z tą Avią? - Meczu nie można wygrać w piątkę, a właśnie tylu moich piłkarzy trzyma w tym momencie III-ligowe parametry - nie owija w bawełnę trener Marek Maciejewski i wylicza dalsze mankamenty: Mamy bardzo słabych młodzieżowców, którzy po 20 minutach na boisku nie mają już czym oddychać. Do tego doszła plaga kontuzji, ale najważniejsze jest to, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Nie mamy lidera zespołu - mówi świdnicki szkoleniowiec. Zdaniem Marka Maciejewskiego, wielu zawodników występujących w podstawowej jedenastce mentalnie nie dorosło do gry na tym poziomie. - Tłumaczyłem im, uciekaliśmy się do różnych metod psychologiczno-motywacyjnych. Wszystko jak krew w piach. Nie widać po nich woli walki. Nasze szanse na utrzymanie maleją, ale sytuacja, choć beznadziejna, jeszcze jest do uratowania. Do końca pozostały trzy mecze, a więc 9 oczek do zdobycia - dodaje trener, który ciągle ma nadzieję, że wybrnie z tarapatów. Co na to jego zawodnicy? Jutro Avia podejmie na własnym boisku Hutnika Kraków. Jeśli po końcowym gwizdku gospodarze nie dopiszą do swojego konta kompletu punktów, mogą już powoli odświeżać... czwartoligowe znajomości.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama