Taniec na środku boiska po udanym meczu to już stały element w repertuarze piłkarzy Motoru. Po jedenastu latach Motor wreszcie powrócił do II ligi.
ARTUR TORUŃ
07.06.2007 17:54
Awans przypieczętował w Nowym Sączu.
Trudno dziwić się tej eksplozji entuzjazmu. Ze szczęścia promieniał również trener Ryszard Kuźma, mówiąc do dziennikarzy: - Poczekajcie panowie z gratulacjami, pozwólcie się nacieszyć. Na tę chwilę zawodnicy ciężko pracowali przez dziesięć miesięcy.
- Od czasu, kiedy gram w Motorze, a jestem jego wychowankiem, zawsze powtarzałem, że moim marzeniem jest awans z lubelską drużyną do drugiej ligi. Dziś marzenie się spełniło - stwierdził uradowany Paweł Maziarz.
Wywożąc z Nowego Sącza jeden punkt lublinianie zapewnili sobie pierwsze miejsce w III-ligowej tabeli, chociaż i bez tego remisu nie straciliby pozycji lidera, ponieważ punkty zgubił ostatni z rywali - Kolejarz, z którym lublinianie zmierzą się w ostatniej kolejce w Stróżach. Zawodnicy Motoru nie chcieli odkładać sprawy awansu do ostatniego spotkania i już na trzy mecze przed końcem sezonu postawili kropkę nad \"i”. Na wyjeździe piłkarzom towarzyszyło około 100 najwierniejszych kibiców, ale w najbliższą niedzielę znacznie większa rzesza sympatyków futbolu powinna zgotować Motorowi owacyjne przyjęcie na stadionie przy Al. Zygmuntowskich. Okazją będzie mecz z Orlętami Spomlek Radzyń Podlaski.
W Nowym Sączu lublinianie mieli tylko jedno zadanie - zdobyć przynajmniej punkt. Dlatego tym razem starali się przede wszystkim kontrolować grę, uważając, aby nie stracić gola. Szkoleniowiec Motoru nie mógł też wystawić najsilniejszego składu. Kontuzjowany Paweł Maziarz pozostał w rezerwie. Urazy wykluczyły ze spotkania również Denisa Ljaszko, Karola Dreja i Huberta Dreja.
Goście tylko raz poważniej zagrozili bramce Sandecji, kiedy w 67 min na polu karnym powstało olbrzymie zamieszanie, ale żadnemu z graczy nie udało się wepchnąć piłki do siatki. Z kolei gospodarze, prowadzeni przez dobrze znanego na Lubelszczyźnie Artura Sejuda (były bramkarzem Motoru i trenerem bramkarzy Górnika Łęczna), próbowali powalczyć z liderem, jednak przy wykańczaniu akcji zabrakło im precyzji. Dodajmy, że lublinianie kończyli mecz w dziesięciu.
SKŁADY
Sandecja: Bodziony - Damasiewicz, Michalik, Bartkowski, Kandyfer - Florian, Wańczyk (79 Nieć), Orzechowski, Owsianka (67 Krupa) - Gryźlak, Zachariasz (89 Leśniak).
Motor: Studziński - Falisiewicz, Ptaszyński, Karwan, Tomczyk - Prędota, Żmuda, Feliński - Iracki (63 Wilawer), Koczon (89 Suski), Popławski.
Czerwona kartka: Feliński - 70 min (za drugą żółtą).
Żółte kartki: Kandyfer, Wańczyk - Feliński.
Sędziował: Jarosław Chmiel z Warszawy. Widzów - 1300.
Komentarze