Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Naszego doktora obrzucili mięsem

Za przyjęcie 20 zł i 3 kilogramów wieprzowiny lekarzowi rodzinnemu z Dołhobyczowa grozi do 8 lat więzienia.
- Przeciwko musze wyciągnięto armatę - tak aferę skomentowała wczoraj Małgorzata Brennek z Transparency International, organizacji walczącej z korupcją. O sprawie pisaliśmy w ubiegły poniedziałek. Przypomnijmy. Na początku kwietnia 65-letnią kobietę bolał brzuch. Był ranek, ośrodek zdrowia jeszcze nieczynny. Mąż pacjentki miał wręczyć lekarzowi, Arturowi G., 20 zł za przyjęcie cierpiącej. Z policyjnych ustaleń wynika też, że przed sześcioma laty do tego samego lekarza o pomoc zwróciła się matka 21-letniego mężczyzny. Jej syn skręcił rękę. Kobieta wzięła 3 kg wieprzowiny i wybrała się do Artura G. Doktor podobno mięso wziął, mężczyznę przyjął. Kilka dni temu do gabinetu lekarza zapukało 4 funkcjonariuszy. Usłyszał zarzut: przyjmowanie korzyści majątkowych. Grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. - Pacjenci mieli przekonanie, że bez łapówki nie ma co liczyć u Artura G. na dobre potraktowanie - mówi sierżant Justyna Popek z hrubieszowskiej policji. W Dołhobyczowie zawrzało. Kazimiera Kapusta jest \"mięsną aferą” oburzona. Uważa, że oskarżenia są wyssane z palca. Dwa lata temu jej mąż miał zator płucny. Artur G. przychodził na każde wezwanie. - Ani razu nie pojawiła się z jego strony sugestia wręczenia łapówki. Ktoś go wrabia - uważa. Co na to doktor Artur G.? - Żadnych łapówek nie dostawałem - zapewnia. - Kawałek placka czy kilka jajek to podziękowanie za leczenie, którego na wsi nie wypada odmówić... Teresa Dobrzańska-Pielichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych Pracodawców jest oburzona. - Doktor nie pełni funkcji publicznej i nie można mu przedstawić zarzutu przyjęcia korzyści majątkowej - mówi. - Nasi prawnicy nie mają tu wątpliwości. Dlaczego? Artur G. jest lekarzem Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, a porady medycznej nie uzależniał od prezentów. To były darowizny! Czy zatem dojdzie do procesu? - Zebraliśmy materiał, postawiliśmy zarzuty i się z nich nie wycofamy. Decyzję o tym, czy akt oskarżenia trafi do sądu, czy sprawa zostanie umorzona podejmie prokuratura - stwierdziła wczoraj sierżant Popek.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama