Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Głowa słaba do piłki

Król trzecioligowych strzelców, talent z Zamościa - to tylko niektóre słowa opisujące Tomasza Albingiera.
Po zupełnie nieudanym epizodzie w wodzisławskiej Odrze miał wzmocnić ofensywę Hetmana, odbudować sportową formę i dalej ruszyć na podbój piłkarskich aren. Tylko w teorii, bo w praktyce, na dobre wzmocnił... ławkę rezerwowych. Początek był obiecujący. Albingier zdobywał bramki, a Hetman zbierał cenne punkty. Po okresie wypożyczenia z Wodzisławia działacze z Zamościa zdecydowali się wykupić jego kartę zawodniczą. Teraz z tego transferu cieszą się tylko wodzisławianie. - Szkoda go. Podaliśmy mu rękę, a on na początku dużo nam pomógł. W kilku spotkaniach mogliśmy na niego liczyć, bo już później... - mówi prezes KS Hetman Krzysztof Krasucki. Z każdym kolejnym meczem zawód gonił zawód. Albingier statystował na boisku, a działacze coraz głośniej zaczynali żałować złotówek wydanych na jego pozyskanie. W końcu popularny \"Albin” zniknął z pierwszego składu Hetmana. Oficjalnym powodem była kontuzja łydki. Nieoficjalnym - znaczna obniżka formy sportowej. Byłego króla strzelców III ligi próżno szukać wśród zawodników pierwszego składu. Dlaczego? - Trener Czesław Palik mnie odsunął. Jakoś tak wyszło - mówi Tomasz Albingier, który zastanawia się nad dalszym reprezentowaniem barw Hetmana. - Kwestię mojego pozostania oceniam na 50 procent. Mam inne propozycje, skąd? Nie powiem - zdradza zawodnik. W klubowych kuluarach również słychać o możliwym pożegnaniu się z utalentowanym zamościaninem. - Decyzja w jego sprawie należy do sztabu szkoleniowego. Nie mogę decydować za nich. Odbyłem rozmowę z Tomkiem - mówi prezes zamościan. - Podchodzę do wszystkich z sercem, ale czasami ręce opadają. Jak to jest, że niektórym piłkarzom z Zamościa jakby mniej zależy na losie tego klubu niż mnie, krakusowi? - podejmuje rozmowę trener Czesław Palik, który doskonale zna możliwości swojego podopiecznego i ma spore zastrzeżenia do jego postawy - \"Albin” jest niesamowitym talentem. Jak to się mówi, ma papiery na grę, ale najpierw musi poradzić sobie sam ze sobą. W jakiej materii? Niech sam odpowie - kończy doświadczony szkoleniowiec. Spadając z \"hetmańskiego” piedestału zawodnik otrzymał pierwsze poważne \"chińskie” ostrzeżenie, ale czy będzie chciał zrobić dostatecznie dużo, by to zmienić?

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama