Walkower lepszy niż lanie
W dziewięciu nie było sensu jechać - mówi Zbigniew Ulanowski, zapytany o powody dla jakich Granica Lubycza Królewska oddała punkty Orlętom Łuków.
- 17.06.2007 19:10
W przedostatniej serii spotkań rozegrano tylko sześć meczów, bo z wyjazdu do Chełma zrezygnowali również Czarni Dęblin.
Z całą pewnością nie takiego zakończenia sezonu się spodziewano. Drużyny zamiast walczyć o punkty na boisku, będą otrzymywać je przy zielonym stoliku. I już je otrzymują... - Mamy problemy kadrowe, które wynikają z obowiązków jakie mają zawodnicy - podkreśla trener Granicy. Studia, praca, a nawet... zaręczyny Witalija Teleszyńskiego, to tylko niektóre powody tego, że trener Ulanowski nie miał jak skompletować wyjściowego składu. - Ale tak to jest, jeśli po rundzie z drużyną żegna się ośmiu zawodników i praktycznie nikt nie przychodzi. Oczywiście, że żal było oddawać punkty, ale naprawdę nie mieliśmy innego wyjścia. Myślę jednak, że za tydzień taka sytuacja się już nie powtórzy - zapewnia szkoleniowiec lubyczan. Deklarację, że w ostatniej serii spotkań, na boisku pojawią się również piłkarze Czarnych, składa prezes klubu z Dęblina. - Zdziesiątkowani kontuzjami i kartkami bylibyśmy bez szans. Zapewne przegralibyśmy dwucyfrówką - podkreśla Marek Gorczyca. Dęblinianie, którzy w przyszłym sezonie grać będą w okręgówce nie ukrywają również, że w podjęciu takiej decyzji \"pomogła” im trudna sytuacja finansowa w klubie.
Okazuje się, że postawa klubu zarówno z Dęblina, jak i Lubyczy Królewskiej, jest szeroko komentowana wśród obserwatorów czwartoligowego frontu. Ich decyzje łączone są z planami reorganizacji rozgrywek, która miałby nastąpić w przyszłym sezonie. Wszystko jednak wskazuje na to, że pomysł poszerzenia ligi do 18 drużyn spali na panewce, bo kluby same sobie wytracają argumenty z ręki. W takiej sytuacji, wprowadzanie nowych zespołów mija się z celem. Zespoły z trudem dogrywają sezon przy mniejszej liczbie meczów i aż strach pomyśleć co by było, gdyby do rozegrania pozostało jeszcze kilka kolejek. A przecież problemów natury organizacyjno-finansowej nie mają tylko w Lubyczy Królewskiej czy Dęblinie.
Reklama













Komentarze