Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Chłopaki niczym wino

Mogli już dawno piłkarskie buty zawiesić na kołku, jednak grają dalej. I co najważniejsze, dinozaury czwartoligowego frontu mają się dobrze.
Rywale dalej od nich zaczynają wyliczanie najmocniejszych punktów Łady Biłgoraj, Stali Kraśnik czy Granicy Lubycza Królewska. Dlaczego? Odpowiedź jest tak prosta, że aż banalna. - Mają to, czego brakuje młodym i zdolnym piłkarzom. Doświadczenie. Bo nie ma nic lepszego niż praktyka. Wieloletnia praktyka - podkreśla Marek Sadowski, szkoleniowiec Łady. Popularny \"Sadek” był czynnym zawodnikiem do 37 roku życia. Przerwał, bo... - Nie mogłem sobie pozwolić, aby kibice krzyczeli do mnie \"staruchu” - śmieje się teraz. Bliski \"dogonienia” szkoleniowca jest Ireneusz Zarczuk. Co prawda ikona Łady coraz częściej myśli o odpoczynku, jednak, jak się okazuje, od pomyślunku do działania jest daleka droga. - Kocham grać i dopóki futbol będzie sprawiał mi przyjemność, nie mam zamiaru z nim skończyć - przyznaje doświadczony napastnik z Biłgoraja. W tym sezonie Zarczuk strzelił już 15 bramek. Sam, zapewniając swojej drużynie ponad połowę zdobytych punktów. Nic więc dziwnego, że zawodnik jest uwielbiany przez miejscową publiczność, która tak, jak kiedyś kibice łęczyńskiego Górnika Pawłowi Bugale, chętnie postawiłaby Zarczukowi pomnik w Biłgoraju. - Jestem za, chociaż z tym wystawianiem monumentów byłbym ostrożny. Kiedyś powiedziałem, że w Dęblinie powinni postawić mi pomnik, po czym niebawem mnie zwolnili - żartuje szkoleniowiec Łady. Ale Zarczukowi nikt nie ma zamiaru dziękować. Wręcz przeciwnie. Piłkarz prowadzi treningi w grupie juniorów. - Cieszy się ogromnym szacunkiem i zaufaniem. Młodzież czuje do niego respekt i to jest najważniejsze - podkreśla Mirosław Laskowski, prezes klubu. Grę i pracę z młodzieżą łączy również Anatolij Ławryszyn. Obrońca Stali Kraśnik, mający za sobą występy w GKS Bełchatów, gdzie grał wspólnie z Łukaszem Gargułą, nie wstydzi się występów na czwartoligowym froncie. - Liga jak każda inna. Najważniejsze, że nadal mogę realizować swoją pasję - podkreśla ukraiński obrońca, który, mimo że otrzymywał oferty z klubów z wyższej ligi, zdecydował się pozostać w Stali. - W Kraśniku się odnalazłem. Gram w dobrym klubie, mam pracę - zaznacza 34-letni zawodnik, który przed paroma miesiącami ściągnął do Polski rodzinę. Jednak przywiązanie do barw klubowych, a przede wszystkim sportowa pasja, na tym szczeblu rozgrywek chleba nie daje. Bo nie ma w IV lidze piłkarza, który wyłącznie z gry mógłby się utrzymać, nie wspominając o utrzymaniu rodziny. Lider Lewartu Lubartów Borys Kaczmarski pracuje w kopalni Bogdanka, Sławomir Tatysiak z Chełmianki natomiast znalazł zatrudnienie w miejscowej fabryce mebli. W obu przypadkach ich praca związana jest ze sporym wysiłkiem fizycznym. - Faktycznie jest ciężko, bo całymi dniami człowiek jest na nogach. Czasami nawet nie ma czasu zjeść obiadu, a do domu wracam wieczorem - przyznaje napastnik \"biało-zielonych”. Jak więc udaje mu się pogodzić wszystkie obowiązki? - Myślę, że to już przyzwyczajenie. Każdy żyje na swoich obrotach i na dobrą sprawę sam ustala, co ma robić. Cieszę się, że jakoś daję sobie radę - dodaje Sławomir Tatysiak. Na pewno jednak każdy z doświadczonych graczy jest przykładem dla młodzieży. Na palcach jednej ręki wyliczyć można kluby w IV lidze, gdzie brakuje takich zawodników. Janowianka ma Tomasza Szarowskiego i Janusza Górecznego, w Czarnych Dęblin piłkę kopie Dariusz Szafranek, a w Podlasiu z powodzeniem gra Robert Różański. W trakcie sezonu do Orląt Łuków powrócił Dariusz Solnica, który z powodzeniem mógłby grać w przedsionku ekstraklasy. W Lubyczy Królewskiej cały czas jest Grzegorz Poleszak, odrzucający oferty innych klubów. Okazuje się więc, że wiek nie jest żadną przeszkodą czy barierą. Bo chłopaki są jak wino: im starsi, tym lepsi...

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama