List od betanki był fałszywy
Opublikowany w gazecie Fakt list od kobiety rzekomo przebywającej w klasztorze Betonek w Kazimierzu był nieprawdziwy. Przyznał to w prokuraturze zastępca redaktora naczelnego Faktu.
- 20.06.2007 16:42
Publikacja postawiła na nogi lubelską prokuraturę i policję. Jego autorka sugerowała, że byłe Betanki mogą popełnić zbiorowe samobójstwo. Prokuratura chciała sprawdzić czy takie zagrożenie rzeczywiście istnieje. Oprosiła \"Fakt\" o oryginał listu.
Na przesłuchaniu przedstawiciel gazety powiedział, że otrzymał od lubelskiego współpracownika zdjęcie listu, który został opublikowany bez sprawdzenia jego wiarygodności. Dopiero potem okazało się, że jest nieprawdziwy.
Publikacja listu w \"Fakcie\" na nowo rozpaliła zainteresowanie klasztorem. Wczoraj prokurator Bednarczyk zaapelował do mediów o nie nagłaśnienie sytuacji w Kazimierzu. Bo wielkie zainteresowanie tylko podsyca konflikt.
Tymczasem wczoraj klasztor był oblegany przez dziennikarzy. Niektórzy przyjechali tam już w poniedziałek wieczorem z karimatami, prowiantem. Całą noc biwakowali w okolicy. Najliczniejszą grupą wśród dziennikarzy była ekipa TVN24. Część reporterów wynajęła pokoje w Kazimierzu. Reszta dojeżdża z Lublina, Warszawy. Stacja zainwestowała też w helikopter, który z góry podgląda betanki.
WIĘCEJ O KONFLIKCIE W KAZIMIERSKIM KLASZTORZE W PIĄTKOWYM MAGAZYNIE DZIENNIKA WSCHODNIEGO
Reklama












Komentarze