Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Znowu przeżyjmy awans

Tylko cztery sezony trwała przygoda łęczyńskiego Górnika z ekstraklasą. W ostatni czwartek definitywnie przerwał ją Związkowy Trybunał Piłkarski,
podtrzymując wcześniejszą decyzję Wydziału Dyscypliny PZPN. \"Zielono-czarni” wylądowali na skraju futbolowego świata, w trzeciej lidze. Jakie życie, taka śmierć. Do ekstraklasy Górnik wszedł po sezonie 2002/03, po zwycięstwie w ostatniej kolejce drugiej ligi nad Świtem Nowy Dwór Mazowiecki oraz po barażu z Zagłębiem Lubin. Można by napisać dramatycznym barażu, ale od kiedy wybuchła afera korupcyjna w naszym kraju, niczego już nie można być pewnym. Zarzutów było dużo i dotyczących różnych okresów. Debiutancki mecz w pierwszej lidze Górnik rozegrał 9 sierpnia 2003 roku. Pokonał w nim Wisłę Płock 3:1. Zawody prowadził Krzysztof Z. z Łodzi, jeden z zatrzymanych później arbitrów. Po raz ostatni natomiast łęcznianie wystąpili w ekstraklasie przed miesiącem - 26 maja, ulegając Groclinowi 1:3. Jak długo potrwa banicja? Celem łęcznian ma być szybki powrót na sam szczyt. Takie są deklaracje. Ale czy to zadanie realne? Przykład GKS Katowice pokazuje, że faktycznie można szybko piąć się w górę. \"Gieksa”, zdegradowany do IV ligi, w ciągu dwóch lat przesunął się aż o dwie klasy, bo nawet szczęście miał po swojej stronie - w ostatnim dobieraniu par barażowych Ślązacy trafili na wolny los. I tylko poszukiwacze sensacji mieli satysfakcję, że wiedzieli już o tym od dawna i że jedna z kul była gorąca. Ale kto by ich brał serio. Przecież polska piłka jest coraz czystsza i przejrzysta. Winni zostali złapani i osądzeni, innych na horyzoncie jakby nie widać. Mimo że było o tym dużo gadania. Jeszcze do niedawna. Górnik zleciał do trzeciej ligi, choć miał mniej zarzutów od Arki. Jednak gdynianie, przyparci do muru, w końcu woleli wziąć na siebie winy poprzedników. Marian Bulak, szef \"zielono-czarnych”, nie chciał tego zrobić. - A skąd wiadomo, że wtedy ukarano by nas degradacją tylko o jedną klasę? To są jedynie przypuszczenia, a gwarancji nie było żadnych - irytuje się i powtarza: Spółka akcyjna nie miała nic wspólnego z korupcją, więc nie widziałem powodów, abym miał się przyznawać do czegoś, czego nie zrobiłem. Poza tym, nawet największym przestępcom przysługuje prawo do obrony. Niestety, media ogólnopolskie po raz kolejny urządziły sobie na nasz klub nagonkę, dlatego kary nie zostały złagodzone. To było szokiem, nie tylko dla nas. \"Sztuczki prawne”, jak określił argumenty Górnika wiceprzewodniczący WD Robert Zawłocki, nie wystarczyły. Mówienie o grzechach całego środowiska także okazało się niewystarczające. Bo jeśli inni kradną, to nie znaczy, że i nam wolno. Za linię swojej obrony, dziś widać, że nieskuteczną, łęczyński klub zapłacił bardzo wysoką cenę - sportową i finansową. Degradacja do trzeciej ligi, to przecież wydłużenie drogi do ekstraklasy. Zdania są podzielone. Jednak więcej, i to dużo więcej, jest takich, że lepiej było zjechać na pobocze, niż iść na czołowe zderzenie z PZPN i pewną kraksę. - Trzeba się pogodzić z takim werdyktem i zabrać do roboty - dodaje Marian Bulak. - Czy po utrzymaniu sankcji myślałem o dymisji? To nie było moje widzimisię, tylko wszystkie decyzje były podejmowane wspólnie z innymi akcjonariuszami. Na początku lipca zbierze się rada nadzorcza i będziemy wówczas rozmawiali o przyszłości, planach i budżecie na nowy sezon. Musimy zabezpieczyć odpowiednie środki, aby szybko wrócić do ekstraklasy. Górnicy kochają piłkę nożną. Jeszcze nie wiem, kto zostanie w drużynie. Ale na pewno ci, którzy będą chcieli grać dla Górnika. A jeśli ktoś będzie chciał odejść, to nikogo nie zatrzymamy na siłę. Jednak każdy ma w kontrakcie kwotę odstępnego i nikt nie opuści zespołu za darmo. Bo nikt też nie podpisywał kontraktu z pierwszą ligą, tylko z klubem. Na pewno natomiast na nowy sezon zostaną ci sami trenerzy oraz dyrektor sportowy. Utrzymanie Krzysztofa Chrobaka, o którym mówiło się, że obejmie Zagłębie Sosnowiec oraz Edwarda Klejndinsta to w jakimś stopniu niespodzianka. Obaj przecież są znanymi piłkarskimi postaciami. To także pewnego rodzaju pstryczek dla miejscowych szkoleniowców. Bo chyba, w opinii działaczy, nie są aż tak słabi, aby z powodzeniem nie poprowadzić zespołu w trzeciej lidze... W dodatku za dużo mniejsze pieniądze. Trener najprawdopodobniej zostanie, ale co z zawodnikami? W drugiej lidze łatwiej byłoby zatrzymać piłkarzy. A jeszcze niższa, dla większości, brzmi już jak zesłanie. - Ambicje mam większe niż gra w trzeciej lidze - mówił jeszcze przed werdyktem ZTP Łukasz Masłowski. A exodus może być tym większy, że kontrakty na pewno będą renegocjowane i nikt w trzeciej lidze nie będzie płacił pierwszoligowych pensji. Jednak \"rozpuszczenie” całego zespołu, myśląc o wyższej lidze, również nie będzie mądrym rozwiązaniem. Na kimś przecież trzeba oprzeć grę. A na młodzieży czy rezerwach wyłącznie się nie da. Wystarczy popatrzeć, w jakim składzie druga drużyna wywalczyła mistrzostwo IV ligi. Mimo to warto uważniej niż dotąd przyjrzeć się swoim chłopakom. Bo po co ściągać takich Borców Manevskich czy Leków Kcirów, jeśli pod bokiem ma się Norberta Raczkiewicza, Krystiana Michalaka, Łukasza Wywrockiego czy Dariusza Osucha. Po 11 latach Górnik wraca do trzeciej ligi. To poważny cios, ale nie koniec świata. Ze składu, który w 1996 roku zdobył promocję do drugiej ligi, do dziś pozostał tylko Sławomir Nazaruk, a Jacek Fiedeń i Mirosław Budka pełnią już inne funkcje. - Czy ponownie byłbym zainteresowany grą w trzeciej lidze? To nie zależy tylko ode mnie, nie wiem jaka będzie koncepcja personalna. Ale moja odpowiedź brzmi tak, bo Górnik to mój klub. I znowu chciałbym przeżyć z nim awans - przyznał Sławek, ulubieniec łęczyńskiej publiczności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama