Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Gdzie będzie grał Motor?

Po wizytacji przedstawicieli PZPN na stadionie przy Al. Zygmuntowskich, wszyscy kibice Motoru zadają sobie jedno pytanie -
gdzie lubelscy piłkarze będą rozgrywali swoje mecze w najbliższym sezonie? \"Reprezentacyjny” obiekt w naszym mieście w tej chwili nie dostanie II-ligowej licencji. Zaniedbywany przez lata lubelski stadion jest dzisiaj w opłakanym stanie. My byliśmy przyzwyczajeni do oglądania meczów w spartańskich warunkach, ale komisja PZPN przyjechała na wizytację z listą konkretnych wymogów, obowiązujących w cywilizowanym świecie. I teraz mamy poważny problem. Drużyna, która awansowała do II ligi, nie ma gdzie rozgrywać swoich spotkań. Wprawdzie wszystkie usterki wytknięte przez przedstawicieli piłkarskiej centrali można usunąć, ale na to może zabraknąć czasu. Rozgrywki ruszą już 28 lipca. Największym kłopotem jest katastrofalny stan betonowych trybun. Już dziś wiadomo, że będą musiały być zamknięte dla widzów. Otwarte będą tylko te sektory, na których zamontowano krzesełka. Oczywiście, można zwiększyć liczbę siedzeń, jednak Mariusz Szmit, dyrektor MOSiR (gospodarz stadionu), twierdzi, że przed inauguracją sezonu będzie to niezwykle trudne. I nie chodzi o sam fakt dokupienia lub pożyczenia (aby obejść przetarg) 3 tys. krzesełek, ale o ich instalację. Aby tego dokonać, należy przeprowadzić dodatkowe prace na trybunach. - To wymaga dodatkowych nakładów - wyjaśnia dyrektor Szmit. - Nie wiem, czy to dobre wyjście, kiedy w perspektywie jest gruntowna przebudowa stadionu. W tym tygodniu przekażemy władzom miasta kosztorys prac. Wydaje się, że władze i tak mają małe pole manewru. Usuwanie usterek powinno ruszyć jak najszybciej, bo tylko zdecydowane kroki mogą uchronić przed większym zmartwieniem. Jeżeli nie, Motor będzie musiał poszukać innego miejsca rozgrywania meczów, a najbliżej jest tylko stadion Górnika Łęczna, który niechętnie patrzy na ten pomysł. Inną opcją jest zamiana gospodarza. Prace na lubelskim obiekcie mogą potrwać do września i w tym czasie Motor grałby mecze na wyjazdach. I ta koncepcja wydaje się mało szczęśliwa, ponieważ już na starcie rozgrywek lubelscy piłkarze byliby postawieni w trudnej sytuacji. Pozbawienie beniaminka atutu własnego boiska nie jest najlepszym rozwiązaniem. Pozostaje jeszcze ograniczenie liczby widzów, równej liczbie krzesełek (obecnie 1850 miejsc). Taki wariant na pewno spotka się z nieprzychylnym przyjęciem przez widzów i klubowych działaczy. Limit kibiców oznacza zmniejszenie dochodów. Decyzje jednak trzeba podjąć i to jak najszybciej. Do tematu będziemy powracali.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama