Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kolektyw ich siłą

Po czterech latach nieobecności Łada Biłgoraj wraca do III ligi.
Wicemistrzowie czwartoligowego frontu promocję wywalczyli dzięki utrzymaniu przez Trybunał Piłkarski PZPN kary degradacji Górnika Łęczna o dwie klasy rozgrywkowe. Kiedy w czwartek odwołanie \"zielono-czarnych” nie przyniosło pożądanego skutku i utrzymane zostały sankcje WD PZPN, w Biłgoraju zapanowała radość. Nie wynikająca bynajmniej z nieszczęścia górniczego klubu, a z faktu, że walka o drugi \"plac” przyniosła skutek. - Dzień, kiedy poznaliśmy decyzję trybunału, był najczarniejszy dla futbolu na Lubelszczyźnie. Nie będę jednak ukrywał, że z drugiej strony cieszę się, bo to przecież dało nam awans! Co prawda nie chcieliśmy go wywalczyć w ten sposób, ale absolutnie nie mamy żadnego niedosytu. Zasłużyliśmy na niego, a gdyby Łęczna wielu meczów nie grała pierwszoligowymi zawodnikami, to kto wie, czy i jej nie wyprzedzilibyśmy na finiszu rozgrywek - przyznaje Marek Sadowski, trener Łady. I faktycznie Łada miałby ku temu spore szanse. - Naszą siłą jest kolektyw. Chłopaki wychodzą na boisko, gdzie rozumieją się doskonale i myślą wyłącznie o wygranej. Nieważne kto strzela bramki, kto asystuje. Chcą po prostu okazać się lepsi - dodaje szkoleniowiec biłgorajan, który zapytany o najbardziej kryzysowy moment w lidze odpowiada: Raczej nie było takiego, chociaż całej rundzie wiosennej towarzyszyły ogromne nerwy. Ścigaliśmy się ze Stalą Poniatowa, która wygrywała mecz za meczem. Wiedzieliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na potknięcie, bo słono by nas to kosztowało. Mimo wszystko nieodzowne było szczęście, które dopisało w meczu z Lewartem Lubartów. Wówczas Łada wygrała strzelając gola tuż przed końcem meczu, a na listę strzelców wpisał się Ireneusz Zarczuk. To właśnie on był najlepszym piłkarzem Łady w zakończonym sezonie. Na wysokim poziomie zagrali Sebastian Skrzypek i Siergiej Sawczuk, dzięki czemu zespół stracił najmniej goli w lidze. Nie da się ukryć, że Marek Sadowski miał nosa do transferów. Strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie Patryka Grzegorczyka z Lublinianki oraz Adriana Sadowskiego z Radomiaka. Mocnymi punktami byli również doświadczeni Marcin Kubiak i Ernest Chomicz, którzy zasilili zespół, przechodząc ze Stali Kraśnik. - Jestem przekonany, że tą kadrą, jaką obecnie dysponuję, spokojnie damy sobie radę w III lidze. I dlatego nie planuję wielkich wzmocnień. Jeśli już będę chciał kogoś pozyskać, to będą to młodzieżowcy. Ilu? Góra trzech - przyznaje szkoleniowiec Łady.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama