Reklama
Nie czas na zmianę
Rozmowa z Marcinem Goździołką, najlepszym strzelcem lubelskiej klasy okręgowej, napastnikiem POM Iskry Piotrowice
- 29.06.2007 17:11
W dzisiejszym meczu gwiazd IV ligi i lubelskiej klasy okręgowej, który odbędzie się o godz. 15 w Kazimierzu Dolnym, nie mogło zabraknąć miejsca dla Marcina Goździołki.
Najlepszy snajper piątoligowych boisk na Lubelszczyźnie jest pewniakiem do gry w ataku drużyny prowadzonej przez Jerzego Krawczyka i Jacka Magnuszewskiego. - Podchodzę do tego spotkania czysto relaksowo - mówi Marcin Goździołko. - Do Kazimierza jadę po to, żeby przede wszystkim dobrze się pobawić.
• Faworytem są czwartoligowcy?
- Tak, ale my przecież też potrafimy dobrze grać w piłkę. Naszą siłą powinien być atak. Wiem, że trener Marek Sadowski, który poprowadzi kadrę IV ligi, nie lubi przegrywać. Ale my postaramy się o niespodziankę i zwycięstwo.
• Jakie nastroje panują w Piotrowicach po zakończeniu sezonu?
- O zadowoleniu nie może być mowy. Wszyscy jesteśmy rozczarowani, bo założenia były inne. Nie udało się głównie dlatego, że przez cały sezon nękały nas kontuzje. Aż dwunastu kluczowych zawodników borykało się z różnego rodzaju problemami zdrowotnymi. W pewnym momencie jechaliśmy na mecz w dwunastu, w tym było aż trzech bramkarzy.
• Na początku rundy wiosennej zwolniony został trener Modest Boguszewski, którego zastąpił Konrad Maciejczyk. Czy ta niespodziewana zmiana nie miała wpływu na postawę drużyny?
- Moim zdaniem nie. Zarząd podjął taką decyzję i nie nam ją oceniać. My jesteśmy od tego, żeby grać.
• Jakie cele stawiane są przez działaczy POM Iskry na przyszły sezon?
- Spróbujemy jeszcze raz powalczyć o awans do IV ligi. Z tego co wiem, to będą wzmocnienia, choć o personaliach na razie trudno mówić. Nie słyszałem też, żeby ktoś chciał odejść z drużyny. W takim układzie będziemy mieli solidną kadrę i z powodzeniem możemy zrealizować zamierzony cel.
• W Kazimierzu nie zabraknie z pewnością trenerów wielu klubów, którzy będą uważnie przyglądać się grze zawodników. Rozważasz możliwość zmiany barw?
- Nie, bo w moim przypadku to już nie ten czas. I nie ten wiek. Choć miałem teraz okazję wyjechać do Austrii, aby grać w jednej z tamtejszych drużyn z ligi regionalnej. Zrezygnowałem. Jestem bowiem domatorem. Poza tym, mam tu dobrą pracę. I to szanuję najbardziej.
• Dzisiejszy mecz jest ukoronowaniem minionego sezonu. Po nim będzie czas na odpoczynek. Gdzie wybierasz się na wakacje?
- W tym roku spędzę je na Mazurach. Będę tam przez siedem dni. I mam nadzieję, że porządnie wypocznę. Potem wracam i rozpocznę przygotowania do nowego sezonu. Choć przyznam, że zastanawiałem się, czy mam jeszcze motywację, aby dalej grać.
• Ale nie zawiesisz butów na kołku...
- Jednak nie. Chyba zrozumiałem, że mam motywację. Uświadomił mi to jeden z moich znajomych. W nadchodzącym sezonie chcę strzelić więcej bramek niż w tym, czyli ponad 26. Mam więc o co walczyć.
Rozmawiał Marek Wieczerzak
Reklama













Komentarze