Miejsce rozgrywania meczów Motoru to jeden z problemów, które próbują rozwiązać działacze Motoru i zastępca prezydenta Lublina Włodzimierz Wysocki.
Artur Toruń
04.07.2007 18:42
Niedawno pojawiła się koncepcja wynajęcia obiektu we Wrocławiu i jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, rozmowy na ten temat mają być kontynuowane dzisiaj.
Gospodarzem stadionu Śląska (jeszcze przez trzy tygodnie) jest wrocławski MOSiR, ale jego dyrektor uzależnia zgodę na rozrywanie meczów lubelskiego zespołu od stanowiska prezesa klubu. Ten na razie jest bardzo przychylny Motorowi, dlatego nie można wykluczyć, że porozumienie zostanie zawarte. Szkoda, że podobnej przychylności nie ma ze strony łęczyńskiej policji i zarządu stowarzyszenia GKS Górnik, do którego Motor wcześniej zwrócił się z prośbą o wynajęcie stadionu.
A umowa najmu odpowiednio przygotowanego obiektu jest podstawowym warunkiem uzyskania przez Motor II-ligowej licencji. Lubelski stadion w tej chwili nie spełnia wymogów, jednak już rozpoczęły się prace remontowe (piszemy o tym na str. 4). Przedstawiciele Motoru i prezydent Włodzimierz Wysocki postanowili spotkać się w najbliższy piątek z działaczami PZPN. Lublinianie mają przekonywać, że modernizacja stadionu przy Al. Zygmuntowskich zakończy się na początku sierpnia, ale jest też możliwość przyspieszenia prac. Motor zwróci się z prośbą o przyznanie licencji warunkowo, tak aby w Lublinie rozegrać już pierwszy mecz z TUR Turek (inauguracja ligi nastąpi 28 lipca).
- Rozmowy z wrocławskim klubem rozpoczęliśmy po to, aby mieć jakieś chwilowe zabezpieczenie, wymagane przez komisję przyznającą licencje - powiedział Waldemar Paszkiewicz, prezes Motoru. - Kiedy PZPN zgodził się wydłużyć czas na dostarczenie dokumentacji do 13 lipca, postanowiliśmy zrobić wszystko, aby znaleźć bardziej racjonalne rozwiązanie problemu. Wrocław jest tylko wyjściem awaryjnym. Liczę na pomoc wiceprezydenta Wysockiego w negocjacjach z piłkarską centralą. Nie wykluczam też, że powrócimy do rozmów z Górnikiem.
Rozegranie kilku meczów we Wrocławiu byłoby złem koniecznym. Koszty takiego przedsięwzięcia mogą być spore, zwłaszcza dla klubu, który nie ma pieniędzy na normalne funkcjonowanie.
- Ja sobie nie wyobrażam rozgrywania spotkań we Wrocławiu - powiedział trener Motoru Ryszard Kuźma. - W ostateczności moglibyśmy wystąpić z prośbą o zamianę gospodarza. Dwa wyjazdowe spotkania na początku sezonu można jeszcze jakoś przeżyć. Gorzej, jeżeli byłyby to cztery mecze (w trzeciej kolejce, zaplanowanej na 8 sierpnia, Motor ma gościć Wisłę Płock, a później jedzie do Jastrzębia - red.). Skoro prace remontowe mają zakończyć się 10 sierpnia, to trzeba zrobić wszystko, aby stadion był gotowy kilka dni wcześniej.
Dobrze, że piłkarze Motoru nie muszą dodatkowo denerwować się stadionowymi perturbacjami. Kontynuują zgrupowanie w Gorlicach. Wczoraj mieli rozegrać sparing z Kmitą Zabierzów, jednak rywale odwołali ten sprawdzian i szkoleniowiec Motoru ograniczył się do przeprowadzenia wewnętrznej gry. Dopiero w najbliższą sobotę lublinianie zmierzą się w Straszęcinie z KSZO Ostrowiec, a 11 lipca ze Stalą w Stalowej Woli.
- Nie możemy narzekać na bazę - dodał trener Kuźma. - Na miejscu mamy halę, siłownię, basen i odpowiednie warunki do odnowy biologicznej. Ale najwięcej czasu spędzamy oczywiście na boisku, pracując nad cechami motorycznymi i taktyką. Niektórzy narzekają na murawę, jednak i tak jest o klasę lepsza niż w Lublinie.(tor)
Komentarze