Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Gra zaczyna się od zera

Od dziś do niedzieli katowicki Spodek stanie się mekką wszystkich miłośników siatkówki. Startuje właśnie siedemnasta edycja finału Ligi Światowej,
której Polacy nie dość, że są gospodarzami, to mają niepowtarzalną szansę wywalczenia historycznego miejsca na podium. Przez eliminacje Polacy przeszli jak burza. Komplet - dwunastu - zwycięstw, to najlepszy bilans, jaki zanotowała nasza reprezentacja od 1998 roku. Ta seria może zostać jeszcze wydłużona, bo w finale LŚ Raul Lozano wolał nie eksperymentować. Argentyńczyk postawił na sprawdzonych siatkarzy. Tych, którzy przed rokiem wywalczyli wicemistrzostwo świata. - Nie mam w zwyczaju tłumaczyć, dlaczego dokonałem takiego, a nie innego wyboru. Trzeba byłoby wytłumaczyć nie tylko dlaczego w reprezentacji znalazła się taka dwunastka, a również dlaczego pozostali nie znaleźli uznania w oczach trenera - przyznaje Raul Lozano. W niczym to jednak nie zmienia faktu, że gospodarze są jednym z głównych kandydatów do medalu. Tym bardziej że w fazie grupowej nie zagramy z Brazylią i Rosją. Zmierzymy się natomiast z Francją i to w dzisiejszym meczu. \"Trójkolorowi”, drugi zespół ubiegłorocznej LŚ, dostali się do turnieju w Katowicach dzięki \"dzikiej karcie”. - Jak najbardziej zasługiwali na grę w finale. Na tym tylko zyska widowisko - podkreśla szkoleniowiec reprezentacji. Nie jest tajemnicą, że to właśnie dzięki opinii Lozano Międzynarodowa Federacja Siatkówki (FIVB) zrobiła ukłon w stronę Francji, dopuszczając ją do zmagań. Zdaniem trenera Philippe Blaina, fakt, że jego podopieczni dostali się kuchennymi drzwiami nie stawia ich w gorszej pozycji przed spotkaniem z \"biało-czerwonymi”. - Dwanaście zwycięstw z rzędu nie zrobiło na moich zawodnikach większego wrażenia. Polska jest zespołem, który ma bardzo dobry atak i blok - podkreśla szkoleniowiec Francji. - Grę zaczynamy od zera. Z meczu na mecz chcemy pokazywać coraz lepszą formę i zwyciężać. Jesteśmy dobrze przygotowani, a teraz wszystko w naszych głowach i rękach - podkreśla Piotr Gruszka. Faworytem imprezy jest, oczywiście, Brazylia. - W Katowicach jeden zespół wyprzedza o krok pięć pozostałych, a z tego grona wszyscy mają takie same szanse na zajęcie miejsca na podium - mówił na wczorajszej konferencji prasowej trener Lozano. Nikt nie pytał o kogo chodzi, gdyż było to oczywiste... A podopieczni trenera Bernardo Rezende do Katowic dotarli jako ostatni. Ostatni będą pierwszymi? Całkiem możliwe, gdyż \"Canarinhos” są w gazie i podobnie jak \"biało-czerwoni” wygrali wszystkie mecze w eliminacjach. Ciekawostką jest to, że w 2001 roku Brazylijczycy wygrali turniej LŚ organizowany właśnie w Spodku i od tego momentu rozpoczął się ich marsz ku siatkarskim szczytom. (map)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama