Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Spodek pełen emocji

Polska pokonała w Katowicach Francję 3:2 w meczu grupy E finałowego turnieju Ligi Światowej Siatkarzy.
O zwycięstwie decydowali zmiennicy z Grzegorzem Szymańskim na czele. Zawodnik ten zdobył 19 punktów, najwięcej w zespole gospodarzy. - Byłem zmuszony dokonywać zmian - tłumaczy trener Polski Raul Lozano. - Michał Winiarski i Mariusz Wlazły mieli skurcze, wynikające m.in. z powodu wysokiej temperatury w hali. Jestem bardzo zadowolony, że nie mamy pierwszej szóstki, tylko dwunastu równorzędnych zawodników. Wszyscy są ważni. To było dramatyczne spotkanie, które trwało blisko trzy godziny. Pierwszy set zakończył się zwycięstwem \"biało-czerwonych” 38:36. Polska jeszcze nigdy w historii występów w LŚ nie wygrała i nie straciła tylu punktów w jednej partii. Ale później lepsze wrażenie w Spodku pozostawiali już rywale, zdobywając w drugim rozdaniu kolejno dziewięć \"oczek”. - Pierwszego seta wygraliśmy może trochę szczęśliwie, ale wygraliśmy. Pokazaliśmy, że mamy mocny zespół. Grzegorz Szymański i Michał Bąkiewicz weszli na zmiany i grali bardzo dobrze - powiedział kapitan polskiego zespołu Piotr Gruszka, który także udanie wszedł do drużyny. - Przed rozpoczęciem czwartego seta mówiłem swoim zawodnikom, żeby zaczęli grać bardzo skoncentrowani. Ale stało się zupełnie odwrotnie. Nie przyjęliśmy kilku zagrywek i Polska objęła prowadzenie 4:0. Nie sposób było odrobić straty - martwił się natomiast szkoleniowiec Francji Philippe Blain. Gospodarze poprawili również grę blokiem i w końcu przyniosło to efekty. - W Katowicach spotkało się sześć najlepszych drużyn na świecie. Dlatego należało spodziewać się tie breaków, które, mam nadzieję, będą kończyły się naszymi zwycięstwami. Balon został mocno nadmuchany, ale do niedzielnego finału jeszcze bardzo daleka droga - ocenił na gorąco Paweł Zagumny. O tym, że w Spodku faktycznie rywalizują najlepsze i wyrównane teamy zdążyła już przekonać się broniąca tytułu Brazylia, ulegając w inauguracyjnym spotkaniu Bułgarii 2:3. A przecież niedawno cztery razy pod rząd Bułgarów pokonali Polacy. Polska: Zagumny, Winiarski (12 pkt), Świderski (8), Wlazły (8), Kadziewicz (11), Pliński (8), Gacek (libero) oraz Bąkiewicz, Żygadło, Grzyb, Szymański (19), Gruszka. Francja: Kieffer, Rouzier (24), Vadeleux, Pujol, Samica, Antgiga, Exiga (L) oraz Montmeat, Le Marrec. Brazylia: Garcia Ricardo, Godoy Filho Gilberto (15 pkt), Amaral Dante (12), Rodrigues Anderson, Gustavo, Rodrigo, Sergio (libero) oraz Marcelo, Andre Nascimento, Fuchs Bułgaria: Żekow, W.Nikołow, Gajdarski, Cwetanow, Kazijski (20), Konstantinow, Sałparow (libero) oraz Jordanow (12), N.Nikołow, Ananiew, Aleksiew.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama