Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kłopoty ze zdrowiem

Wykrusza się kadra radzyńskiego zespołu. Do kontuzjowanego Damiana Pietronia dołączyli kolejni zawodnicy.
Dlatego Marek Majka wciąż rozgląda się za nowymi piłkarzami. W piątek drużyna Orląt wróciła ze zgrupowania w Dzierżoniowie. Na obozie bardzo dobre wrażenie pozostawili po sobie Michał Budzyński z Koziołka Lublin oraz Daniel Szewc ze świdnickiej Avii. - Rozmawiałem z trenerem, który stwierdził, że chce abym przyszedł do jego zespołu - twierdzi ten drugi. - A ja również czuję się dobrze. Myślę też, iż nieźle zaprezentowałem się w grach kontrolnych. Jestem już dogadany ze Spomlekiem, jednak pozostaje jeszcze do osiągnięcia porozumienie między klubami. Nie wiadomo natomiast czy w Radzyniu Podlaskim na nowy sezon zagości Michał Osiak z SMS Łódź. - Pozyskanie Szewca i Budzyńskiego jest już niemal przesądzone, a w sprawie Osiaka ciągle nie ma decyzji. Będziemy mu się wciąż przyglądać - wyjaśnił Marek Majka. W najbliższym tygodniu szkoleniowiec Orląt prawdopodobnie będzie sprawdzał przydatność do drużyny również innych kandydatów. - Jednak nie mogę powiedzieć o kogo chodzi - odpowiada trener. - Nie chcę nikomu robić niepotrzebnej reklamy. Konkurencja też nie śpi. Nie wiadomo także czy w ogóle do nas dotrą. W Radzyniu nikt nie robi tajemnicy, że kadra zespołu wymaga wzmocnienia i poszerzenia. Tym bardziej że do Damiana Pietronia dołączyli kolejni niedysponowani zawodnicy - Paweł Ślusarczyk, Artur Iwan i Marcin Chyła. - Ślusarczyk uszkodził łękotkę i na poniedziałek ma zaplanowany zabieg - dodaje szkoleniowiec. - Za miesiąc powinno być już wszystko w porządku. Podobnie jak w przypadku Iwana, któremu pękła jedna z kości śródstopia i konieczne stało się założenie gipsu. Do tego doszły kłopoty z palcem Chyły. Marcinowi wrastał paznokieć i konieczny był zabieg usunięcia. To nic poważnego, ale, niestety, bolesne. Wciąż nie wyjaśniła się sprawa odejścia Marka Piotrowicza, choć Marek Majka zaznacza, że pomocnik najprawdopodobniej zostanie w drużynie. W Spomleku liczono przede wszystkim na transfer do Górnika, ale telefony z Łęcznej ostatnio milczały. Być może odstraszająca okazała się kwota odstępnego, którą, według nieoficjalnych informacji, wywindowano do pułapu 100 tys. zł... - Byłem na treningu Górnika i miałem wystąpić jeszcze w jakimś sparingu - mówi Marek Piotrowicz. - Jednak nie wiem, czy dojdzie to do skutku. Wciąż obowiązuje mnie kontrakt z Orlętami, ale nie ukrywam, że miałem też oferty z Motoru Lublin i Hetmana Zamość.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama