Reklama
Działacze idą na łatwiznę
Na transferowej gorączce najbardziej zyskać mogą bramkarze. Bo to właśnie na nich jest największe zapotrzebowanie.
- 23.07.2007 18:16
Aż dziewięć, z pośród szesnastu czwartoligowych klubów, usilnie poszukuje kandydata do obsady w bramce. Jedni mają szczęście, inny aż drżą przed inauguracją rozgrywek. - Na Zamojszczyźnie nie widzę solidnego golkipera - przyznaje Siergiej Gacenko, trener Spartakusa Szarowola. Jak tylko było wiadomo, że beniaminek ma zapewniony awans działacze zaczęli rozglądać się za bramkarzem. I nadal szukają, chociaż niewykluczone, że z ich oferty skorzysta Robert Suchodolski, były zawodnik Unii Hrubieszów.
- Bramkarz musi być fundamentem składu. Przecież zupełnie inaczej się gra, wiedząc, że za plecami stoi kolega, na którego można liczyć - mówi z kolei Grzegorz Komor. Avia Świdnik również poszukuje kandydata, bo Łukasz Gieresz zdecydował się na wyjazd za granicę. W identycznej sytuacji znalazła się również Chełmianka. Do tego poszukiwania trwają w Bełżycach, Rejowcu Fabrycznym, Łukowie, Poniatowej, Kraśniku i Lubartowie. I w każdym z tych klubów zgodnie przyznają, że rynek jest ubogi. - A przecież tak nie musi być i Lubelszczyzna nadal może uchodzić za kopalnię bramkarskich talentów - uważa Dariusz Opolski, były golkiper, a obecnie trener w Avii. - Jednak klubowi działacze idą na łatwiznę i w ogóle lekceważą temat szkolenia - dodaje Opolski, który jest jedynym szkoleniowcem w czwartoligowym klubie pracującym z golkiperami. - Niestety rzecz rozbija się o fundusze. Klubów nie stać na zatrudnianie oddzielnych trenerów, więc sam staram się te kilka godziny tygodniowo poświecić indywidualnej pracy z bramkarzami - podkreśla trener Gacenko. - Trudno liczyć na to, że doczekamy się gwiazd, skoro nie inwestujemy w młodzież. Musi być coś za coś. A w regionie naprawdę talentów nie brakuje. Należy je tylko obrobić... - dorzuca Opolski.
Reklama













Komentarze