Reklama
Czuję dreszczyk emocji
Rozmowa z Adamem Topolskim, trenerem Tura Turek
- 25.07.2007 18:28
• Ze spokojem oczekuje pan inauguracji?
- Nie może być mowy o spokoju. Pierwszy mecz gramy na wyjeździe, w Lublinie, a w dodatku jesteśmy absolutnymi debiutantami w drugiej lidze. Motor to uznana firma, drużyna zbudowana z zawodników z całego województwa i na nią kierowanego są oczy kibiców w regionie. Spodziewamy się również, że inaugurację zechce obejrzeć duża liczba publiczności. Dlatego zamiast spokoju czuję dreszczyk mocji. Sam jestem ciekawy jak zaprezentujemy się w pierwszej kolejce.
• A jak na zbliżający się debiut reagują pańscy zawodnicy?
- Każdy z nich maksymalnie się mobilizuje. Adrenalina podchodzi w górę.
• Awans dla Tura był chyba zaskoczeniem.
- I to bardzo dużym. Moim zadaniem było budowanie zespołu perspektywicznego, pod kątem przyszłego sezonu. Bo o drugą ligę mieliśmy powalczyć dopiero za rok. Jednak cel udało się osiągnąć wcześniej, bo mam ambitną drużynę. Średnia wieku w Turze to zaledwie 23 lata. Tylko Rafał Piętką trochę pograł w pierwszej lidze, w barwach Zagłębia Lubin. Poza nim dwóch piłkarzy zaliczyło epizody w drugiej lidze. Reszta dopiero będzie zdobywała doświadczenie i piłkarską dojrzałość. Jeśli tylko nie spalimy się, to powinno być dobrze. Wierzę w swój zespół.
• No właśnie, w ekipie ma pan głównie młodych zawodników. Czy nie zaszkodzi to w grze o utrzymanie?
- W pierwszej i drugiej lidze pracuję od dziesięciu lat. I wiem, że czasem warto postawić na młodszych, którzy chcą się rozwijać, iść do przodu. A rutyniarze często kalkulują, zamiast skupić się na samej grze. Taki wariant, zresztą nieudany, był już kiedyś przerabiany w Turku. Dlatego trzeba wyciągać wnioski. A naszym zamiarem będzie plasowanie się w środku tabeli, a nie w jej dole.
• Jest pan zadowolony z dokonanych latem transferów?
- Mamy określony budżet i nie mogliśmy pozwolić sobie na zawodników z wygórowanymi żądaniami finansowymi. Jestem przekonany, że po transferach, które wykonaliśmy, poziom zespołu poszedł w górę. Wcześniej brakowało nam rywalizacji, teraz będzie ona już zadowalająca. W tej chwili dysponuję liczną kadrą, a przed nami jesienią aż dziewiętnaście spotkań. Zainwestowaliśmy w przyszłość i myślę, że każdy z moich graczy będzie chciał się szybko uczyć, wykorzystać swoją szansę i promować.
• Na kim oprze pan grę?
- Będę liczył na każdego zawodnika, który znajdzie się w osiemnastce meczowej. Ale na pewno spora część ciężaru spadnie na Rafała Piętkę, najbardziej doświadczonego. Jednak i pozostali piłkarze Tura umieją grać w piłkę i sądzę, że odpowiedzialność zostanie umiejętnie rozłożona.
• Co będzie atutem Tura?
- Przygotowanie fizyczne, to mogę zagwarantować. Przy transferach istotnym elementem była między innymi wydolność. Ale będziemy też próbowali gry kombinacyjnej. Chcemy się rozwijać.
• Zna pan drużynę Motoru?
- Może nie tak dobrze jak ekipy z naszego regionu, ale będę jeszcze zaczerpywał potrzebnych informacji. W trzeciej lidze Motor strzelał wiele goli i musimy zwrócić na to uwagę. Jednak wszystkie wiadomości od rywala i tak na boisku będą zależały od tego jak my zagramy i zrealizujemy założenia taktyczne.
• Obawia się pan lubelskiej jedenastki?
- Jak każdego przeciwnika. Ale o strachu nie może być mowy. W sobotę zobaczymy, który z beniaminków wypadnie lepiej.
Rozmawiał Artur Ogórek
Reklama













Komentarze