Zabrakło centymetrów
Dużo zdrowia kosztował fanów Piasta mecz z beniaminkiem z Lublina.
- 05.08.2007 19:26
Gospodarze liczyli na efektowne i wysokie zwycięstwo, a w końcówce musieli modlić o utrzymanie minimalnej wygranej. I prośby widać pomogły, bo tuż przed ostatnim gwizdkiem gliwicki defensor rozpaczliwym wślizgiem wybił piłkę zmierzającą do siatki.
Motor, w porównaniu do inauguracji przeciwko Turowi Turek, pojechał na Górny Śląsk już w znacznie mocniejszym składzie. Po pauzie spowodowanej kartkami do zespołu wrócili Denis Liaszko i Dawid Ptaszyński, z Arki Gdynia sprowadzono Mateusza Kołodziejskiego, a Daniel Koczon dwa dni przed meczem wznowił treningi po kontuzji. I właśnie ten ostatni okazał się później prawdziwym bohaterem \"żółto-biało-niebieskich”.
Piotr Mandrysz, debiutujący przed własną publicznością, również zdecydował się na roszady w jedenastce. Jednak nic w tym dziwnego, bo Piast, choć dysponujący znacznym potencjałem, przegrał w poprzedniej kolejce z Odrą Opole.
Mimo to gliwicki szkoleniowiec musiał trochę poczekać na efekty swoich zmian. Bo w pierwszych fragmentach spotkania, to Motor nadawał ton na boisku. Jednak zapały przyjezdnych zostały ostudzone w 13 min. Lublinianie popełnili błąd przy rozegranym rzucie rożnym i Adam Banaś, choć na nim w kryciu miała być skupiona uwaga, głową otworzył wynik. - Dużo pracujemy na treningach nad stałymi fragmentami gry - przyznał autor gola.
Później Ślązakom było już o wiele łatwiej. W ich szeregach imponował Adam Kompała, grający jak profesor. To właśnie ten pomocnik podwyższył prowadzenie, choć po rzucie karnym, o podyktowanie którego Motor miał wiele zastrzeżeń. Jednak po starciu Przemysław Mierzwy i Wojciecha Kędziory arbiter był nieubłagany. W tej części Motor również miał szansę by trafić do bramki, ale strzał Kołodziejskiego okazał się zbyt lekki.
Kiedy po zmianie stron Kędziora obsłużył dokładnym podaniem Tomasza Podgórskiego i zrobiło się 3:0, wydawało się, że jest już po meczu. Nic bardziej mylnego, bo goście wcale nie złożyli broni. Ogromna w tym zasługa rezerwowego Koczona, który na boisku pojawił się w 62 min. Lubelski napastnik dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Najpierw wykorzystał podanie Pawła Tomczyka, a w 82 min po raz drugi pokonał Macieja Humerskiego. Tuż przed końcem meczu Daniel mógł zdobyć jeszcze trzeciego gola, jednak piłkę z linii bramkowej w ostatniej chwili zdołał wybić Banaś. Do remisu zabrakło centymetrów...
Piast Gliwice - Motor Lublin 3:2 (0:2)
1:0 - Banaś (13), 2:0 - Kompała (34 z karnego), 3:0 - Podgórski (59), 3:1 - Koczon (72), 3:2 - Koczon (82).
SKŁADY
Piast: Humerski - Kaszowski, Banaś, Widuch, Chylaszek - Andraszak, Gamla, Kompała, Podgórski (65 Filipowicz) - Kędziora (90 Michniewicz), Wróbel (78 Wesecki).
Motor: Mierzwa - Falisiewicz, Ptaszyński, Karwan, Misztal - Maziarz, Ocholeche, Żmuda (55 Liaszko) - Tomczyk, Prędota, Kołodziejski (62 Koczon).
Żółte kartki: Podgórski, Kędziora, Filipowicz (P) - Karwan, Tomczyk, Ocholeche (M). Sędziował: Marek Karkut (Warszawa). Widzów: 3000.
Reklama













Komentarze