Nie taki diabeł straszny
Gdyby pieniądze i nazwiska decydowały o wyniku meczu, Motor miałby nikłe szanse w konfrontacji z warszawską Polonią, dysponującą siedmiomilionowym budżetem.
- 19.08.2007 18:21
Ale sportowa walka rządzi się swoimi prawami, dlatego zwycięstwa niżej notowanych ekip są jak najbardziej możliwe. Udowodnili to lubelscy piłkarze, a jednym z bohaterów sobotniego spotkania był Paweł Tomczyk, który dwukrotnie pokonał Radosława Majdana, byłego reprezentacyjnego bramkarza.
Mecz rozpoczął się dla beniaminka drugiej ligi znakomicie. Goście z Warszawy myślami byli jeszcze gdzie indziej, a Majdan być może dumał o Dodzie lub jej samochodzie, kiedy Motor przeprowadził pierwszy atak. Denis Ljaszko podał do Radosława Felińskiego, ten natychmiast odegrał piłkę do Daniela Koczona i napastnik Motoru znalazł się przed bramką Polonii. Kompletnie zaskoczony Majdan nieprzepisowo powstrzymał zawodnika gospodarzy, a sędzia bez namysłu podyktował rzut karny. Wykonawcą był Paweł Tomczyk, który z zimną krwią zmylił gwiazdę warszawskiej drużyny. Uderzył technicznie, płasko, tuż przy słupku.
Polonia natychmiast zapałała chęcią rewanżu i trzeba przyznać, że w środkowej strefie miała dużą przewagę. Tyle tylko, że nic z tego nie wynikało. Goście odebrali lublinianom sporo piłek, jednak nie mieli pomysłu na sforsowanie grającej tym razem uważnie obrony Motoru. Osamotniony w ataku Daniel Mąka był bezradny. W sobotę nie mógł mieć wsparcia kontuzjowanych Radosława Gilewicza oraz Jacka Kosmalskiego. Jednak i trener lublinian Ryszard Kuźmia miał przed meczem swoje problemy kadrowe. Ze skromnego składu ubył Bernard Ocholeche, starający się w Nigerii o dokumenty potrzebne do legalnego pobytu w Polsce. Jego miejsce na pozycji defensywnego pomocnika zajął Piotr Karwan i trzeba przyznać, że ze swojej roli wywiązał się poprawnie. A miał z kim rywalizować.
W pierwszej połowie Polonia dwukrotnie poważniej zagroziła bramce Motoru. W 3 min Jacek Broniewicz uderzył z 13 m, na szczęście wysoko nad poprzeczką, a w 11 min po główce Mariusza Pawlaka piłka przeleciała obok słupka. Przed końcem odsłony gospodarze zaczęli opanowywać nerwy i raz kapitalnie rozegrali piłkę. Po wymianie podań wymanewrowali warszawską pomoc, jednak w ostatnim zagraniu zabrakło precyzji i Koczon, poważnie absorbujący uwagę defensorów, nie był w stanie dobiec do piłki.
Po zmianie stron \"Czarne koszule” chciały żwawiej ruszyć do ataku i... nadziały się na odpowiedź gospodarzy. Majdan chyba na dłużej zapamięta Tomczyka, który ponownie skarcił byłego reprezentanta Polski. W 47 min ładnym zwodem uwolnił się spod opieki rywala, zrobił kilka kroków i mając więcej swobody idealnie przymierzył z ok. 25 metrów. Strzał był bardzo dokładny i znowu zaskoczony Majdan mógł tylko popatrzeć, jak piłka ląduje w górnym rogu bramki. Gol warty telewizyjnych kamer wywołał euforię blisko pięciotysięcznej publiczności. Z kolei garstka sympatyków Polonii z niedowierzaniem patrzyła na to, co dzieje się na boisku.
Po tym trafieniu Motor złapał wiar w żagle i potrafił stworzyć kolejne okazje do podwyższenia wyniku. W 61 min Karwan posłał do boju Ljaszkę, jednak ten zbyt mocno wypuścił piłkę i w sytuacji sam na sam został uprzedzony przez trochę czujniejszego Majdana. Chwilę później bramkarz Polonii w ostatniej chwili przeciął dośrodkowanie Piotra Prędoty do Ljaszki. Na minutę przed upłynięciem regulaminowego czasu gry szansę miał Mateusz Kołodziejski. Po centrze z rogu strzelił głową, minimalnie obok słupka.
Sobotni mecz kosztował lublinian dużo sił, ale Polonia także rzuciła na szalę wszystkie dostępne rezerwy. Pomocnicy gości słabli z minuty na minutę, a pierwszy \"pękł” Grzegorz Wędzyński, który owszem, momentami wykorzystywał swoje doświadczenie, ale do gry nie wniósł zbyt wiele. Dość powiedzieć, że warszawianie przez cały mecz nie oddali strzału w światło bramki. Najbliższy zdobycia honorowego gola był Lumir Sedlacek, ale przestrzelił w 73 min. W sobotę tylko na tyle było stać jednego z kandydatów do awansu do ekstraklasy. Piłkarze Motoru mogą mieć satysfakcje, że przełamali się w spotkaniu z takim rywalem, zdobywając w tym sezonie pierwszy komplet punktów.
BRAMKI
1:0 - Tomczyk (2 min z karnego), 2:0 - Tomczyk (49).
SKŁADY
Motor: Mierzwa - Tomczyk, Ptaszyński, Żmuda, Misztal - Maziarz, Karwan, Feliński (81 Lenart) - Prędota, Koczon (62 Kołodziejski), Ljaszko (75 Iracki).
Polonia: Majdan - Michalski, Konieczny, Broniewicz, Sedlacek - Kuzera, Wędzyński (52 Tataj), Zasada, Kosiorowski (46 Piątek), Pawlak - Mąka (67 Bąk).
Żółte kartki: Majdan, Kosiorowski (P).
Sędziował: Sebastian Jarzębak (Śląski ZPN). Widzów - około 5 tys.
Reklama













Komentarze