Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Chciał jechać i już

Nie milkną echa wczorajszej awantury Sebastiana Trumińskiego, zawodnika TŻ Sipma, z Jarosławem Siwkiem,
pełniącym obowiązki prezesa lubelskiego klubu, do której doszło podczas żużlowego meczu w Grudziądzu. O całym zajściu pisaliśmy we wczorajszym wydaniu naszej gazety, a dziś prezentujemy nowe informacje, m.in. relację sędziego zawodów. Przypomnijmy, że przed XIII wyścigiem spotkania GTŻ Grudziądz z TŻ Sipma, drugiego w ramach play-off, trener lubelskiej drużyny Janusz Stachyra oraz prezes Siwek, postanowili skorzystać z rezerwy taktycznej. W miejsce Trumińskiego miał pojechać Daniel Jeleniewski. Trumiński jednak zignorował tę decyzję i wyjechał na tor, tłumacząc później, że o zmianie dowiedział się zbyt późno. W efekcie Jeleniewski nie zdołał w regulaminowym czasie stawić się na start, dlatego arbiter wykluczył lubelskiego zawodnika z biegu. Był to przełomowy moment całych zawodów. Ewentualna wygrana pary Dariusz Śledź - Jeleniewski, zmniejszyłaby przewagę gospodarzy do 4 pkt, co w końcowym rozliczeniu dawało szansę uzyskania korzystnego wyniku. Niestety, TŻ ostatecznie przegrało 43:47, dlatego dopiero trzeci mecz wyłoni zespół, który zapewni sobie utrzymanie w I lidze. Przegrany musi walczyć dalej, a stawką jest udział w barażach. - Zachowanie Trumińskiego było skandaliczne, moim zdaniem niegodne sportowca i klub musi wyciągnąć konsekwencje - powiedział trener Janusz Stachyra. - O rezerwie taktycznej zdecydowałem ja z Jarosławem Siwkiem. Przecież nie mogliśmy uprzedzić Trumińskiego kilka wyścigów wcześniej. Przed dwunastym biegiem umówiłem się z Danielem Jeleniewskim, że jeżeli okaże się, że dobrze zmienił przełożenia i wygra, to znowu wystartuje. I tak było. Daniel zwyciężył i kiedy tylko zjechał z toru natychmiast zgłosiłem zmianę. Później podszedłem do Trumińskiego, który był przygotowany do wyjazdu i powiedziałem, że będzie zmieniony. A on odparł, że mogę sobie zmieniać Dawida (syn trenera Stachyry, także zawodnik TŻ Sipma - red.). Ja odpowiedziałem, aby Sebastian równał do tych najlepszych - Darka Śledzia i Jeleniewskiego, tak jak stara się to robić Dawid. Trumiński i tak wyjechał na tor. Gospodarze natychmiast zamknęli bramę, a my mieliśmy kłopoty aby wszystko odkręcić. Po tym zajściu doszło do awantury z prezesem Siwkiem i z tego co wiem, to Trumiński próbował pierwszy uderzyć prezesa. Trener Stachyra przyznał jednak, że dokładnie nie widział tej awantury, tylko miał dokładne relacje. - Może Trumiński mnie musnął, a ja nie pamiętam czy chciałem mu oddać. Chyba trochę się szarpaliśmy, jednak nikt z nas nie ma śladów - wspomina prezes Jarosław Siwek. - Ale nie to jest istotne w całej sprawie. Najgorsze, że Trumiński uniemożliwił start Jeleniewskiemu i pozbawił nas szansy na uzyskanie dobrego wyniku i zakończenie sezonu. Naraził nas na dodatkowe, duże koszty i teraz nie wykluczam oddania sprawy do sądu z powództwa cywilnego. Zaistniałą sytuacją kompletnie był zaskoczony sędzia zawodów. - Początkowo nie wiedziałem dlaczego do startu szykował się Trumiński, który przecież miał być zmieniony i takie zgłoszenie otrzymałem - twierdzi Andrzej Terlecki, arbiter z Gdańska - Po trzynastym wyścigu Trumiński do mnie zadzwonił i powiedział, że został pobity przez dyrektora, a ja powinienem to opisać w protokole. Początkowo sądziłem, że lubelski żużlowiec został uderzony przez gospodarza. Chciałem przerwać zawody, lecz Trumiński szybko dodał, że nie trzeba, bo uderzył go własny dyrektor i podobno ma świadków. Osobiście nie widziałem tego, co działo się na zapleczu. Trumiński dodatkowo poprosił organizatorów o ochronę jego boksu i wiem, że taką ochronę dostał. Sędzia Terlecki przyznał też, że Trumiński musiał wiedzieć o rezerwie taktycznej. - Kierownik startu trzykrotnie upominał Trumińskiego i próbował go cofnąć sprzed taśmy, byłem tego świadkiem. Dlaczego lubelski zawodnik tak długo nie chciał ustąpić? Osoba odpowiedzialna za start powiedziała mi, że kiedy zwróciła uwagę Trumińskiemu, że nie jedzie w tym wyścigu, ten odparł, że go to nic nie obchodzi, on i tak wystartuje. Przyznam szczerze, że w swojej praktyce sędziego pierwszy raz spotkałem się z takim przypadkiem. A później doszło incydentu w parku maszyn. Cóż, konflikty zawodników z prezesami chyba są teraz w modzie. Tydzień temu Smith pobił prezesa Lotosu Gdańsk. Wczoraj wieczorem (po zamknięciu tego wydania Dziennika) sprawę Trumińskiego miał omawiać zarząd TŻ Sipma. Zawieszenie zawodnika wydaje się nieuniknione, chociaż kara może potrwać tylko do końca października, kiedy wygaśnie kontrakt. Sam Trumiński już wcześniej zapowiedział rezygnację ze startów w TŻ. Żużlowiec nadal utrzymuje, że został meczu z GTŻ skrzywdzony.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama