Z taką grą w defensywie, jaką w sobotnim meczu przeciwko Kolejarzowi Stróże zaprezentował Górnik, klub marzenia o awansie może przełożyć na później.
Marcin Prażmowski
27.08.2007 13:39
Obrońcy \"zielono-czarnych” wyświadczyli rywalowi ogromną przysługę, a ich mizernej oceny nie poprawi honorowy gol... defensora Adama Gmitrzuka.
O tym, że podopieczni trenera Krzysztofa Chrobaka łatwej przeprawy nie będą mieli, wiadomo było od dawna. Uważany za jednego z głównych faworytów ligi Kolejarz, w swoim składzie posiada kilku doświadczonych i ogranych zawodników z Arturem Prokopem, Krzysztofem Pyskatym, Adamem Giesą czy Arkadiuszem Bałuszyńskim na czele. Wydawało się jednak, że idący od zwycięstwa do zwycięstwa miejscowi będą w stanie sforsować mocną drugą linię rywala i odniosą przynajmniej skromne zwycięstwo.
Zapewne tak by się stało, gdyby łęczynianie wykorzystali sytuacje z pierwszych 30 minut. A tak dobijający strzał Marcina Rogowskiego Grzegorz Szymanek fatalnie skiksował, a główkę Łukasza Kępy obronił Pyskaty. W 23 min wydawało się, że po starciu Rafała Niżnika z Adrianem Bastą, miejscowi otrzymają rzut karny, jednak arbiter pozostał niewzruszony, a za protesty ukarał \"żółtkiem” bramkarza gości. Artur Ciecierski, do którego pracy można było mieć wiele zastrzeżeń, nie zawahał się gwizdnąć w 34 min, kiedy piłkę ręką w polu karnym zagrał Radosław Bartoszewicz, a z jedenastego metra nie pomylił się Artur Prokop. Tuż przed przerwą słabo grający Rogowski, zupełnie nie pilnowany, postanowił strzelać zza pola karnego, natomiast uderzenie z wolnego Marcina Kośmickiego z trudem obronił Pyskaty.
Po zmianie stron \"górnicy” rzucili się do odrabiania strat i sztuki dokonali w 59 min, kiedy celną główką, po dośrodkowaniu Sławomira Nazaruka popisał się Adam Gmitrzuk. Przyznać trzeba, że wprowadzenie Nazaruka wniosło sporo ożywienia w poczynania miejscowych, jednak co z tego, skoro jego koledzy z defensywy zaprezentowali się poniżej oczekiwań. - Zagraliśmy bardzo źle w obronie, gdzie zarówno Gmitrzuk, jak i Kośmicki przegrywali wiele pojedynków - przyznał trener Krzysztof Chrobak. Nieraz w sukurs kolegom z pola musiał przyjść golkiper, który odważnymi wyjściami zażegnywał niebezpieczeństwa. - Nie, obrońcą nigdy nie byłem. Bać się też nie miałem czego, bo im więcej takich interwencji, tym bramkarz czuję się pewniejszy - podkreślił Łukasz Zaremba. W 84 min były bramkarz Legii musiał skapitulować, a brawa należały się zawodnikom Kolejarza, którzy w dziecinny sposób \"rozklepali” łęczyńską defensywę.
BRAMKI
Bramki: 0:1 Prokop (34 z karnego), 1:1 Gmitrzuk (59), 1:2 Dudziński (84).
SKŁADY
Górnik: Zaremba – Głowacki (38 Jędrzejuk), Gmitrzuk, Kośmicki, Musuła – Rogowski (46 Nazaruk), Bartoszewicz, Niżnik, Kępa (55 Kosiec) – Michalak (74 Raczkiewicz) – Szymanek.
Kolejarz: Pyskaty – A. Basta, Kiężyc, Sierant, Kalinowski (72 Drąg), D. Basta (79 Giesa), Prokop, Stefanik (65 Haftkowski), Wieczorek, Bałuszyński, Dudziński (86 Szymczyk).
Żółte kartki: Bartoszewicz, Kępa, Szymanek (G) – Pyskaty, D. Basta, Bałuszyński, Stefanik, Kalinowski, Szymczyk (K). Sędziował: Artur Ciecierski (Mazowiecki ZPN). Widzów: 2000.
Komentarze