Zespół z Radzynia znów zaczyna wykazywać charakter, którym imponował w poprzednim sezonie.
27.08.2007 13:45
Pierwsze trzy punkty zostały zdobyte w piątek na trudnym terenie w Wieliczce. A triumf Orląt jest tym cenniejszy, że od 59 min radzynianie grali w dziesiątkę, a od 70 nawet w dziewiątkę,
po tym jak zawodnicy Spomleku wylatywali z boiska po dwóch żółtych kartkach. Słabo dysponowani gospodarze stracili bramkę z rzutu karnego w I połowie, po dziwacznym zagraniu ręką młodzieżowca Dariusza Malika. Górnik nie zdołał wyrównać dzięki postawie mocno przetrzebionej defensywy Orląt oraz fenomenalnie grającemu bramkarzowi Krzysztofowi Stężale. Trener Marek Majka był po meczu szczęśliwy: Nie mówię, że pokazaliśmy piękną piłkę, bo przy grze w dziewięciu było to niemożliwe. Ograniczyliśmy się tylko do wybijania piłki, chociaż dwa, trzy razy wyszliśmy z kontratakiem i można się było pokusić nawet o zdobycie drugiej bramki. Wydawało się, że jedziemy do Wieliczki na pożarcie. Chłopcy pokazali jednak charakter. Opiekun gospodarzy był w dokładnie odwrotnym nastroju. - Coś jest nie tak. Tylko siąść i płakać. - mówił załamany Robert Kasperczyk, potwierdzając że rozmyśla o dymisji.
(greg)
Bramka
0:1 - Chyła (30, z karnego).
SKŁADY
Górnik: Paluch - Powroźnik (51 Szymonik, 72 Sendorek), Piszczek, Kędzior, Malik (31 Pawłowicz), Lipecki, Musiał, Nowak, Gruszka, Imiołek, Skiba (31 Miękina).
Orlęta: Stężała - Kaczorowski, Ślusarczyk, Ptaszyński, Budzyński, Chyła (84 Korneluk), Pliszka, Borysiuk, Piotrowicz,
Skorupski (62 Szewc), Panek (90 Pacholarz).
Żółte kartki: Powroźnik, Malik (G) - Ptaszyński, Budzyński, Borysiuk (O).
Czerwone kartki: Borysiuk (59, druga żółta), Budzyński (70, druga żółta).
Sędziował: Piotr Szczerba (Sosnowiec). Widzów 100.
Komentarze