Nie gram dla siebie
Rozmowa z Danielem Onyekachi, nowym napastnikiem Hetmana Zamość
- 27.08.2007 17:11
W przeddzień spotkania z Przebojem Wolbrom Daniel Onyekachi obchodził swoje 22-urodziny. Nowy nabytek zmierzającego do II ligi Hetmana Zamość postarał się o urodzinowy prezent i w swoim debiucie zdobył bramkę. Niestety, nigeryjski snajper zamościan, opuszczał boisko z ponurą miną. Jeden gol autorstwa byłego piłkarza GKS Katowice, Górnika Wieliczka i Kmity Zabierzów nie wystarczył. Hetman uległ Przebojowi 1:2 i stracił przewodnictwo w tabeli IV grupy III ligi.
• Chyba dobrze wprowadził się pan do drużyny z Zamościa? Bramka w debiucie musi dodawać pewności siebie.
- Hetman to mocny zespół i dobrze czuję się w Zamościu. Jestem od strzelania bramek i każde trafienie sprawia mi przyjemność. Golem z meczu przeciwko Wolbromowi cieszyłem się bardzo krótko. Niestety, przegraliśmy to spotkanie, więc powodów do radości być nie mogło. Gdyby wynik był korzystniejszy mógłbym mówić o udanym debiucie i w pełni fetować gola. Cóż, nie udało się, ale taki jest sport. Mój vis-a-vis (Jarosław Rak - red.) był wystarczająco dobry.
• Rozumiesz się na boisku z nowymi kolegami?
- Rozumiem. Może nie było to jeszcze w pełni widoczne. To przyjdzie z czasem. Bardzo dobrze grało mi się z piłkarzem o numerze dziewięć (Tomasz Margol - red.). Otrzymałem od niego bardzo dokładne podanie i nie mogłem nie skorzystać z okazji. Chociaż jest młody, to sporo potrafi. Szkoda, że nie dogrywał mi później.
• Podkreślasz rolę Tomasza Margola. Nie byłeś zdziwiony, że trener zdecydował się go bardzo szybko zmienić?
- Nie. To decyzja i prawo trenera. Z ławki rezerwowych niektóre rzeczy widać lepiej niż z perspektywy boiska. Przegrywaliśmy. Nasza gra nie układała się. Trener szukał sposobu na poprawę gry.
• Co było najmocniejszą stroną przeciwników?
- Dobrze znam ten zespół. Spędziłem sporo czasu w Małopolsce. Grałem w Górniku Wieliczka i Kmicie Zabierzów. Poznałem tamtejszy styl gry. Miałem okazję oglądać wiele spotkań okolicznych drużyn, w tym Przeboju. Uważam, że krakowska piłka jest bardzo dobra. Piłkarzy szkoli się, aby zbyt łatwo nie pozbywali się piłki. Wymieniali wiele podań na małej przestrzeni. Ciężko się gra z takimi rywalami. Nie można dać im zbyt wiele swobody, ani zlekceważyć. Wykorzystają to w pełni.
• Skoro wiedzieliście jak gra Przebój, dlaczego daliście się zaskoczyć?
- Taki jest futbol. Na boisko wszystko może się zdarzyć. Nie można w pełni przewidzieć rozwoju wypadków. Ten dzień nie był naszym najmocniejszym, a Przebój to wykorzystał. Czy ten dzień był dla mnie dobry? Też nie. Strzeliłem gola, ale przegraliśmy, więc nie ma to dla mnie takiego znaczenia. Ja nie gram dla siebie, gram dla swojego zespołu.
Reklama













Komentarze