Reklama
Śmierć na Air Show (wideo)
Podczas sobotnich pokazów lotniczych w Radomiu zderzyły się dwa samoloty z zespołu akrobacyjnego „Żelazny”.
- 02.09.2007 21:22
Sobotnie pokazy lotnicze Air Show w Radomiu otworzył przelot czterech Iskier z 1 Ośrodka Szkolenia Lotniczego z Dęblina. Nasi piloci mieli jeszcze wystąpić na zakończenie dnia. Ale pokazy odwołano, bo zdarzyła się tragedia. Samoloty zielonogórskiego zespołu \"Żelazny” wykonywały w powietrzu figurę nazywaną rozetą. Miały minąć się w odległości ok. półtora metra od siebie. Leciały z prędkością 300 km/h. I wtedy doszło do nieszczęścia - na oczach kilkunastu tysięcy widzów zderzyły się dwie maszyny Zlin 526 pilotowane przez 24-letniego Piotra Banachowicza i 62-letniego Lecha Marchelewskiego. Jeden z pilotów wyleciał z samolotu. Szczątki zlinów rozleciały się w promieniu kilkuset metrów.
- Zderzenie trwało ułamki sekund, pół minuty spadały szczątki samolotów. Zapadła grobowa cisza - opowiada naoczny świadek katastrofy Krzysztof Papierz, informatyk z Lublina.
W pierwszej chwili nikt nie mógł uwierzyć, że to się naprawdę stało. - Potem spiker zaczął krzyczeć: \"Matko Boska, Matko Boska!” - opowiada Papierz. - Zawyły syreny. Wybuchła panika. Ludzie zaczęli biec do barierki, żeby zobaczyć, czy ktoś ocalał. Kobiety płakały, wszyscy byliśmy w szoku. Po jakichś 10 minutach zaczęliśmy się modlić.
Ppłk Jerzy Leń, dowódca zespołu akrobacyjnego Biało-Czerwone Iskry z Dęblina mówi: To wszystko wygląda na nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Bardzo dobrze znałem Lecha Marchelewskiego. Był niezwykle życzliwym człowiekiem i bardzo dobrym pilotem.
Robert Kowalik, mistrz Polski w akrobacji samolotowej, po wypadku rozmawiał z wieloma pilotami. - Moim zdaniem zawinił Lech Marchelewski. To nie tylko moja opinia. On znalazł się za wysoko w stosunku do pozycji swoich kolegów. Powinien był w takiej sytuacji odbić mocno w górę. Pozostałych dwóch pilotów, którzy uczestniczyli w \"mijance” nie mogło zwracać uwagi na Marchelewskiego, bo w tej konkretnej figurze ich obowiązkiem było patrzeć tylko i wyłącznie na siebie - mówi Robert Kowalik.
Lech Marchelewski, emerytowany pułkownik lotnictwa wojskowego, dyrektor Liceum Lotniczego w Zielonej Górze oraz pilot cywilnej linii pasażerskiej Sky Express, był twórcą zespołu \"Żelazny”. Air Show w Radomiu miał być jego pożegnalnym występem w zespole.
W Radomiu i Zielonej Górze ogłoszono trzydniową żałobę. Na oficjalny komunikat nt. przyczyn katastrofy trzeba będzie poczekać co najmniej pół roku. (jp - Radom, mm, mmd)
Powiązane galerie zdjęć:
Reklama













Komentarze