Kraksa Dariusza Śledzia
Już na początku zawodów w Gnieźnie lubelskie TŻ Sipma straciło swojego kluczowego żużlowca.
- 03.09.2007 12:39
W czwartym wyścigu groźny upadek miał Dariusz Śledź, który z podejrzeniem urazu kręgosłupa został odwieziony do szpitala. Osłabieni goście nie sprostali ekipie startu, ale w zapasie mają dwa mecze na własnym torze.
TŻ Sipma i Start przystąpiły do ostatniej odsłony play-off. Zwycięzca rywalizacji (do dwóch wygranych) zachowa szansę utrzymania się w I lidze, mając w perspektywie baraże z wiceliderem II ligi. Przegrany automatycznie spadnie do II ligi. W pierwszym meczu lepszy okazał się Start, ale w rewanżu (16 września) na torze w Lublinie faworytem jest TŻ Sipma. Jeżeli wygra, wówczas ponownie będzie gospodarzem trzeciego, decydującego meczu, zaplanowanego na 30 września.
Dariusz Śledź powinien być zdolny do występu w rewanżowym spotkaniu. Zawodnik lubelskiej drużyny wprawdzie trafił wczoraj do szpitala, ale na szczęście prześwietlenie nie wykazało poważniejszych obrażeń. - Nic mi nie jest, ale porządnie się poobijałem - powiedział Dariusz Śledź. - Prawdopodobnie mam stłuczony kręgosłup, jednak więcej będę wiedział w poniedziałek, po dodatkowych badaniach.
Bez swojego kluczowego zawodnika lublinianie mieli nikłe szanse na nawiązanie walki z gospodarzami wczorajszego meczu. Start wykorzystał atut własnego toru, który był twardy, a dziura na pierwszym łuku była pułapką dla wielu żużlowców. Wpadł w nią właśnie Śledź, który pierwszy wyjechał spod taśmy, a chwilę później z impetem uderzył w bandę. To samo przytrafiło się Tomaszowi Piszczowi, który spowodował upadek Laukkanena. Wcześniej w dołek wpadł Tomasz Rempała. Po dodatkowych równaniach stan nawierzchni trochę się poprawił, jednak o końcowych wynikach biegów nadal decydował start. Gospodarze systematycznie powiększali przewagę, a ich najlepszym zawodnikiem był zdobywca kompletu punktów Dawid Cieślewicz. W TŻ najskuteczniejszy był czwarty zawodnik mistrzostw Polski - Daniel Jeleniewski. Swój dorobek wzbogacił, wygrywając wyścig, w którym jechał jako złota rezerwa taktyczna. Pozostali lublinianie rywalizowali ze zmiennym szczęściem. Dawid Stachyra miał problemy z silnikiem, podobnie jak zawodnik gospodarzy - Kjastas Puodżuks.
Reklama













Komentarze