Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Efektowna passa przerwana

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Po 42 meczach bez porażki, rezerwy Górnika Łęczna uległy, a ich pogromcą okazał się młody zespół Tomasovii.
Co gorsza, styl jaki zaprezentowali podopieczni trenera Tadeusza Łapy, był daleki od ideału. - Kiedyś musiał przyjść ten moment i to ciążyło na zawodnikach. Mój zespół jest poligonem doświadczalnym, gdzie młodzież ma nabierać szlifu, a starsi dochodzić do pełni sił. Niestety, w tym spotkaniu zarówno pierwsi, jak i ci, którzy mieli decydować o obliczu drużyny zagrali słabo - przyznał po końcowym gwizdku wyraźnie zasmucony szkoleniowiec gospodarzy. W zgoła odmiennym nastroju był natomiast Zbigniew Kuczyński. I trudno mu się dziwić, bo jego podopieczni rozegrali dobre spotkanie, poparte mądrą grą, szczególnie w defensywie. - Chcieliśmy prowadzić otwartą grę. I to okazało się strzałem w \"dziesiątkę” - podkreślił Zbigniew Kuczyński. Już pierwsza akcja przyjezdnych dała im gola, a na listę strzelców wpisał się Sebastian Brytan. - Nie ma nic gorszego, jak gonić wynik. Nie podjęliśmy ryzyka i zamiast szybko rozgrywać piłkę bez przyjęcia, zawodnicy podawali do siebie i nic z tego nie wynikało - podkreślił Tadeusz Łapa. I faktycznie zanim \"zielono-czarni” znaleźli się w pobliżu pola karnego rywala, musiało upłynąć trochę czasu i bez przynajmniej siedmiu podań nie mogło się obejść. Inna sprawa, że Górnik strzałów na bramkę, strzeżoną przez Łukasza Bartoszyka, miał jak na lekarstwo. Nic dziwnego, że od trzech spotkań nie zdobył jeszcze gola. - Mamy problemy z napastnikami. Łukasz Gromba zablokował się, a Piotrek Gozdek dopiero dochodzi do siebie. Zresztą nie wiem, czy nie popełniłem błędu wystawiając go w tym meczu. Liczyłem jednak, że przeciwko swojej byłej drużynie wzniesie się na wyżyny - mówi szkoleniowiec Górnika. A popularny \"Gozdi”, który na murawie pojawił się praktycznie po rocznej przerwie, mógł wpisać się na listę strzelców, jednak za pierwszym razem symulował rzut karny, a z drugim główkował z 5 m wprost w golkipera Tomasovii. Bramki: Brytan (3), Ciećko (88). Górnik: Witkowski - Wywrocki, Chapuła (46 Gmitrzuk), Klajda, Roczon, Wasil, Bodziak (46 Kuśmirek), Krakiewicz, Stępień (46 Wójcik), Klimkiewicz, Gromba (60 Gozdek). Tomasovia: Bartoszczyk - Kordas, Joniec, Myszkowski, Brytan (89 Raczkiewicz), Ł. Chwała, Wójcik, Ciećko, Banaś, Wawryca (90 P. Chwała), Zatorski (89 Stefek). Żółte kartki: Klimkiewicz, Gromba, Gozdek (G) - Brytan (T). Sędziował: Rogowski (Chełm). Widzów: 150.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama