Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po gatki do biblioteki

Gdzie w tym mieście są kolejki? Do sklepów z używaną odzieżą. A gdzie ludzie się kłócą, a nawet czasami awanturują? Właśnie w tych kolejkach.
W Lubartowie na jeden sklep z używanymi ciuchami przypada ok. 1000 mieszkańców. 25 sklepów, bo tyle ich jest, znajduje się w większości w wyremontowanych budynkach przy głównych ulicach i w byłych składach czy magazynach. Ostatnio wypierają nawet centra kultury - miejska biblioteka otrzymała wymówienie z lokalu, na którego ma chrapkę właściciel ciuchlandu. Nic dziwnego, chętnych do zakupu takiej odzieży jest coraz więcej. A w sklepach klientom puszczają czasami nerwy... - Niedawno dwie kobiety wyrywały sobie towar z rąk, a potem posypały się wyzwiska - wspomina ostatnią wizytę w sklepie z tanią odzieżą Monika Socha. - Kolejne dwie tak uparły się na parę butów, że żadna nie chciała ustąpić i o mało nie kupiły po jednym bucie od pary. Dantejskie sceny rozgrywają się przy okazji otwarcia nowego sklepu - wtedy zdeterminowani czekają już od 4 czy 5 rano. Większość klientów stanowią kobiety, ale coraz częściej zaczynają pojawiać się w nich i panowie. I to nie w roli noszących za małżonkami koszyki z ciuchami, ale z własnej woli. Wybierają zdecydowanie spokojniejsze godziny, kiedy klientów jest mniej i można spokojnie przejrzeć zawartość wieszaków. - Czasami zdarza się znaleźć nawet markowe ciuchy i do tego zupełnie nowe - mówi Kasia Jurczyk. - Większość sklepów sprowadza towar z Wielkiej Brytanii czy USA, więc ubieramy się prawie jak Anglosasi. Jej koleżanka Aneta Nowicka dodaje: Jeśli jakaś rzecz przestaje mi się podobać, zawsze mogę ją wystawić na aukcji na Allegro. I tak za ciuch, za który zapłaciłam 5 zł, a akurat ma markową metkę, dostaję i 20 zł. I jest na kolejne zakupy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama