Eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw Europy wkraczają w decydującą fazę.
06.09.2007 16:44
W grupie A, której przewodzą Polacy, w walce o awans liczą się jeszcze Finlandia, Serbia oraz Portugalia, od początku uważana za głównego faworyta. I właśnie z nią w sobotę o godz. 22, na Stadionie Światła w Lizbonie, zmierzą się \"biało-czerwoni”.
O tym, że zespół Luiza Felipe Scolariego (aktualni wicemistrzowie Starego Kontynentu i czwarta ekipa świata) można pokonać, przekonali się już nasi reprezentanci przed rokiem, kiedy w Chorzowie, po fantastycznej grze i dwóch golach Ebiego Smolarka, zwyciężyli 2:1. Mecz ze Stadionu Śląskiego, z rajdami Jakuba Błaszczykowskiego i Grzegorza Bronowickiego, już przeszedł do historii polskiego futbolu. - Ale tamta wygrana była przecież tak dawno. To już tylko wspomnienie. Najbliższe spotkanie będzie zupełnie inne. Jednak jesteśmy na tyle silną drużyną, iż po raz kolejny możemy powalczyć o trzy punkty - stwierdził Artur Boruc.
Tylko jak znowu dokonać tej sztuki? - Mecz z Polską będzie jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym w tej fazie eliminacji i będzie decydował o awansie. Naszym celem jest pierwsze miejsce w grupie - przestrzega gości Nuno Gomes. Być może skuteczne okażą się rady Przemysława Kaźmierczaka, który od niedawna występuje w słynnym FC Porto. - Portugalczycy są bardzo pewni siebie, ale w sobotę będą niezwykle zmobilizowani. Naszą szansą będzie zrozumienie, solidność oraz uniknięcie błędów. Myśląc o dobrym wyniku, musimy zagrać na wysokim poziomie - powiedział pomocnik \"Smoków”. - Jeśli wszyscy w sobotę będziemy czuć, że jesteśmy monolitem i wierzyć w sukces, to powinno być dobrze - dodaje Michał Żewłakow, na którym spocznie ciężar pokierowania obroną. - I chyba wszyscy już zdążyli się przekonać, że nasza grupa jest nieprzewidywalna i każdy wynik jest możliwy.(ogor)
Komentarze