Miałem coś do udowodnienia
Rozmowa z Piotrem Wyszomirskim, bramkarzem Azotów Puławy
- 10.09.2007 14:28
Reprezentant Polski juniorów od wakacji trenuje już z Azotami. Wychowanek UKS Wilanowii Warszawa w tym roku skończył Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. W sobotę wystąpił od pierwszej minuty w meczu z Zagłębiem. Tylko raz, na rzut karny, zastąpił go Walenty Koszowy, do tej pory pierwszy bramkarz puławskiego zespołu. Po tak znakomitym występie młody warszawiak może przebojem przejąć pałeczkę pierwszego golkipera Azotów.
• Kiedy dowiedział się pan o tym, że wyjdzie w pierwszej siódemce Azotów?
- Po czwartkowym wieczornym treningu trener Kamielin zapytał mnie, co bardziej lubię: czy grać od razu po rozgrzewce, czy też wchodzić z ławki rezerwowych. Wybrałem pierwszą opcję.
• Czuł pan tremę przed debiutem w puławskiej hali?
- O dziwo, nie denerwowałem się. Wyszedłem razem z kolegami na parkiet i od razu solidnie zabraliśmy się do pracy.
• Jaka była taktyka na mistrza?
- Bardzo prosta. Nasi rośli gracze drugiej linii mieli robić zasłonę dla zawodników Zagłębia potrafiących rzucać z dystansu. Szczelny blok złożony z uniesionych w górę rąk zdecydowanie utrudniał oddawanie rzutów rywalom.
Do tego bardzo dobrze ustawiałem się w bramce i wygraliśmy.
• Pana skuteczne interwencje między słupkami, wielokrotnie bronione rzuty rywali, w tym także rzut karny, musiały zrobić wrażenie na przeciwniku?
- Gdy uda się wykonać kilka dobrych interwencji, wówczas sam bramkarz czuje się pewniej, a cały zespół gra ze świadomością, że zanim straci gola, to przeciwnicy muszą jeszcze pokonać ostatnią przeszkodę w bramce.
• Ten mecz był dla pana z podtekstem?
- Zanim przyszedłem do Puław, prowadziłem rozmowy z Zagłębiem w sprawie mojego przejścia do tej drużyny. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, dlatego nietrudno zrozumieć moją dodatkową motywację na spotkanie z mistrzem Polski. Tym bardziej cieszę się, że udowodniłem mojemu niedoszłemu pracodawcy swoje umiejętności.
• Nie odniósł pan wrażenia, że Zagłębie was zlekceważyło?
- Czytałem kilka portali internetowych i faktycznie, wypowiedzi drugiego trenera gości oraz niektórych zawodników, wyraźnie o tym świadczyły.
• Czy po tak udanym występie Piotr Wyszomirski będzie już pierwszym bramkarzem Azotów?
- Na pewno nie. Swoją klasę i umiejętności muszę potwierdzać
na każdym treningu. Walety Koszowy
to doświadczony zawodnik. Rywalizacja między nam będzie ciekawa
i z korzyścią dla drużyny.
Rozmawiał Jarosław Czępiński
Reklama













Komentarze