Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zasłużony remis

Do 77 minuty na boisku w Puławach wiało nudą. Dopiero kiedy Wisła wyrównała, rozpoczęła się gra,
a końcowy rezultat mógłby być korzystny, zarówno dla miejscowych, jak i gości. - Niemniej jednak remis jest sprawiedliwy - przyznał po końcowym gwizdku Stanisław Cybulski, trener Chełmianki. I faktycznie trzeba mu przyznać rację, bo sytuacji z obu stron było jak na lekarstwo. A jeśli już były, to dogodne, i mimo to obie jedenastki nie potrafiły ich wykorzystać. O pierwszej połowie należałoby jak najszybciej zapomnieć. Jedyna ciekawa akcja, jaka miała miejsce, została przeprowadzona w 31 min, kiedy to piłkę po strzale Zbigniewa Leśnickiego wybił przed siebie puławski bramkarz, a sprytem wykazał się Sławomir Tatysiak, którego dobitka ugrzęzła w siatce. Po zmianie stron do ataku przystąpili miejscowi, a nie wiedzieć czemu goście cofnęli do obrony. - Nie rozumiem ich postawy - dziwił się trener chełmian. - Jeśli chcieli bronić jednobramkowego prowadzenia, to zrobili źle. Powinniśmy częściej przebywać na polu karnym rywala, a nie na swoim - dodał Stanisław Cybulski. Defensywny sposób gry zemścił się, a złudzeń chełmian o tym, że z Puław da się wywieść korzystny wynik, pozbawił Michał Stecyszyn. Pomocnik miejscowych popisała się kapitalnym uderzeniem z 35 m... - To był jego strzał życia, ale i takie wychodzą zawodnikom. Szkoda że nastąpił on akurat w meczu przeciwko nam - żałował Grzegorz Gardziński, prezes Chełmianki, który po spotkaniu był wyraźnie niepocieszony. Może gdyby Krzysztof Fajman czy Mateusz Krzyżak wykorzystali swoje \"setki”, to wówczas Chełmianka wracałby na tarczy. Inna sprawa, że Wisła również miała kilka sytuacji, a już sam siebie przeszedł Tomasz Sikora, który mając przed sobą tylko Michała Wilkołka, huknął nad bramką. Puławianom nie pomógł nawet Wojciech Kępka, który w sobotę zadebiutował w puławskich barwach. Były król strzelców IV ligi tego meczu nie będzie jednak wspominał mile, bo za piłką nie pobiegał nawet pół godziny. - Niestety, odnowiła mi się kontuzja. Czy zagrałem za wcześnie? Pozostawmy to bez komentarza... - przyznał napastnik beniaminka. - Był przygotowany do gry. Przez półtora miesiąca pauzował, więc ile mieliśmy czekać na jego powrót. Przyszedł do nas, aby wzmocnić drużynę, a teraz okazuje się, że praktycznie do końca rundy będziemy zmuszeni radzić sobie bez niego - dodał Jerzy Kawczyk, trener puławian. Bramki: Stecyszyn (71) - Tatysiak (31). Wisła: Dąbała - Wiśniosz, Mróz, Bancerz, Pszczoła (83 Niedziałek), Abramczyk (46 Kozdrój), Stecyszyn, Gawrysiak, Boguszewski, M. Kamola (46 Kępka, 72 R. Kamola), Sikora. Chełmianka: Wilkołek - Grzywna, Słomka, Drob, Basiński, Wieczorek, Leśnicki, Mirosław, Krzyżak, Tatysiak, Fajman. Żółte kartki: Mróz (W) - Wieczorek (C). Sędziował: Ignaciuk (Biała Podlaska). Widzów: 800.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama