Zadyszka po przerwie
Huśtawka nastrojów w Biłgoraju. Po pięknym i okazałym zwycięstwie nad Resovią wczoraj Łada wysoko uległa Orlętom.
- 10.09.2007 14:52
Dla podopiecznych Marka Majki była to już czwarta kolejna wygrana. W dodatku w pełni zasłużona.
Pierwsze fragmenty spotkania należały do gospodarzy, ale to Rafał Borysiuk musiał ratować sytuację, wybijając piłkę z linii bramkowej. Orlęta, jak to zwykły czynić w tym sezonie, szukały swojej szansy przy stałych fragmentach gry. Jednak Damian Farotimi zdołał zażegnać niebezpieczeństwo, a później strzał Marka Piotrowicza okazał się niecelny. Natomiast po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jarosław Pacholarz główkował obok bramki. Goście także próbowali stwarzać sytuacje w podobny sposób, jednak udanie interweniował Krzysztof Stężała lub z pomocą szli mu obrońcy. Do przerwy akcji było jak na lekarstwo i z boiska wiało głównie nudą.
Niestety, do gwizdka sędziego nie dotrwał Borysiuk, który w 34 min z powodu kontuzji musiał opuścić boisko. - Po starciu z Ireneuszem Zarczukiem \"wykręciło” mi kolano - opowiada radzyński pomocnik. - Trochę mnie boli, ale kolano nie spuchło i tragedii nie ma. Jednak ostatecznej diagnozy lekarz jeszcze mi nie postawił. Trzeba poczekać.
Druga część rozpoczęła się wybornie dla Orąt. Daniel Szewc dośrodkował przed bramkę, a Damian Panek z 5 metrów uzyskał prowadzenie, piłka wtoczyła się do bramki. Napastnik gospodarzy powtórzył swój wyczyn w 64 min. Tym razem strzelał z nieco dalszej odległości, a w roli asystenta wystąpił Piotrowicz. Trzeci gol padł kwadrans przed końcem. 20 metrów od bramki sfaulowany został Paweł Pliszka, a celnym i technicznym uderzeniem nad murem z rzutu wolnego błysnął Marcin Chyła.
To praktycznie przesądziło sprawę. Łada w końcówce jeszcze ruszyła do przodu, aby zniwelować straty, jednak główka Michała Popajewskiego była minimalnie niecelna, a uderzenie Sebastiana Skrzypka wyłapał Krzysztof Stężała. - Dostaliśmy zadyszki po przerwie. Trudno jednoznacznie zdiagnozować przyczyny, ale wydaje się, że zapłaciliśmy wysoką cenę za środową kolejkę. Kompletnie opadliśmy z sił. Szkoda, bo Orlęta to średni zespół. Trudno jednak myśleć o punktach, jeśli nie strzela się w światło bramki - stwierdził Andrzej Miś, kierownik drużyny Łady.
Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski - Łada Biłgoraj 3:0 (0:0)
BRAMKA
1:0 - Panek (48), 2:0 - Panek (64), 3:0 - Chyła (75).
SKŁADY
Orlęta: Stężała - Ślusarczyk (81 Prokopów), Kaczorowski, Ptaszyński, Budzyński - Chyła, Pliszka, Borysiuk (34 Szewc), Piotrowicz (86 Bojarczuk) - Pacholarz (76 Skorupski), Panek.
Łada: Bihun - Skrzypek, Grzegorczyk, Sawczuk, Bartecki (75 Kukiełka) - Białek, Chomicz, Farotimi (70 Popajewski), Sadowski (88 Poliwka), Muszyński (46 Fulara) - Zarczuk.
Żółte kartki: Ślusarczyk (O) - Sawczuk, Muszyński, Skrzypek (Ł). Sędziował: Marcin Muszyński (ZPN Łódź). Widzów: 900.
Reklama













Komentarze