Po dwóch kolejkach spotkań już tylko trzy zespoły legitymują się kompletem punktów.
Marcin Prażmowski
10.09.2007 19:12
O mały włos z tego grona wypadłyby szczypiornistki SPR Safo, które szczęśliwie pokonały na wyjeździe beniaminka z Gdyni. - Ciągle brakuje nam dyscypliny w grze - uważa Edward Jankowski, drugi trener lublinianek.
O tym, że mistrzynie Polski czekać będzie trudna przeprawa, wiedzieli wszyscy. Nikt natomiast nie spodziewał się, że w konfrontacji z nowicjuszem, doświadczone lublinianki zafundują taką wojnę nerwów. Co gorsza na własne życzenie, bo gdyby nasz zespół zagrał mądrzej w obronie, to odniósłby spokojne i pewne zwycięstwo. - Tym bardziej że sama Magda Chemicz odbiła 21 piłek, a to jest sporo. Jednak co z tego, skoro cały zespół popełnił 20 błędów technicznych - przedstawił trochę statystyki trener Jankowski.
Niemniej podopieczne Jana Packa miały fragmenty dobrej gry, szczególnie po przerwie, kiedy nie dość, że odrobiły straty, to zdołały wyjść na prowadzenie. Wydawało się, że bezpieczne, bo pięciobramkowe... - Faktycznie gramy \"falami”, ale nie wiem z czego to może wynikać. Jedno jest pewne. Z taką grą w eliminacjach do Ligi Mistrzyń nie mamy czego szukać. W niedzielę można było odnieść wrażenie, że to Łączpol jest mistrzem kraju, a nie my - nie szczędziła słów krytyki Katarzyna Duran, która jak na zawodniczkę mającą 2 miesiące przerwy na leczenie kontuzji, zagrała poprawnie. - Niemniej czeka mnie jeszcze wiele pracy. Podobnie jak cały zespół - dodała.
Światełkiem nadziei na lepszą grę SPR Safo jest powrót do regularnych treningów Justyny Łabul. Wczoraj zawodniczka wzięła udział w zajęciach z całym zespołem i niewykluczone, że już w weekend zadebiutuje w lubelskich barwach. Nadal jednak nie wiadomo, kiedy Jan Packa będzie mógł wystawić inną nową piłkarkę, Agnieszkę Tydę.
Komentarze