Chimeryczna forma
Tylko półtora tygodnia pozostało do inauguracji I ligi koszykarzy. Lubelski Start AZS rozpocznie sezon 22 września meczem w Tychach z tamtejszym Big Starem,
- 11.09.2007 20:23
beniaminkiem rozgrywek. W kolejnych spotkaniach podopieczni trenerów Arkadiusza Czarneckiego i Pawła Urbańskiego ponownie zmierzą się z zespołami, które niedawno awansowały do I ligi - z Rybnikiem (29 września w Lublinie) i Żubrami Białystok.
Trudno przypuszczać, aby Start AZS bił się o czołowe lokaty. Wiele przemawia za tym, że o miejsca premiowane awansem do ekstraklasy będą rywalizowały Politechnika Poznań z Josephem McNaullem, Zastal Zielona Góra, Sportino Inowrocław czy Znicz Jarosław. Ten ostatni został zasilony przez trzech wychowanków lubelskich klubów - Michała Sikorę, Marka Miszczuka i Tomasza Celeja.
Głównym celem lubelskiego zespołu jest uplasowanie się po sezonie zasadniczym w górnej \"ósemce”, a w ostateczności na dziewiątej lub dziesiątej pozycji, gwarantujących utrzymanie się w I lidze. Sparingi rozegrane przez Start AZS w lubelskiej hali wskazywały, że przygotowania do rywalizacji idą w dobrym kierunku, a nowi zawodnicy, m.in. Łukasz Jagoda, Aleksander Rak, czy Sergiusz Prażmo, bez uszczerbku dla jakości gry zastąpią Sikorę oraz doświadczonych Pawła Kosiora i Dominika Derwisza.
Całkiem dobry obraz drużyny zmąciły jednak wyniki uzyskane w ostatnim turnieju w Łodzi, gdzie Start AZS poniósł dotkliwe porażki z II-ligowym miejscowym ŁKS
oraz I-ligowymi Polonią 2011 Warszawa (zwycięzca turnieju) i Tarnovią.
- Zagraliśmy bardzo słabo - przyznaje Jacek Olejniczak, kapitan lubelskiego zespołu. - Przede wszystkim mieliśmy fatalną skuteczność, a jak się nie trafia, to morale drużyny szybko spada. Może raz celnie rzuciliśmy zza linii 6,25 m, a przeciwnicy nie mieli takich problemów. Wynik utrzymywali głównie dzięki \"trójkom”. Do tego doszła jeszcze absencja Łukasza Jagody, naszego podstawowego rozgrywającego. Nie było też Bartosza Borkowskiego. Artur Bidyński dopiero wraca do gry, a Paweł Hołota także ma kłopoty z kolanem i zabrakło go w pierwszym meczu łódzkiego turnieju. Ale ja nie wyciągałbym pochopnych wniosków z ostatnich spotkań. To kolejna lekcja, którą musieliśmy odrobić.
W Łodzi słabiej niż w poprzednich spotkaniach zaprezentował się Aleksander Rak, zawodnik o bardzo dużych możliwościach, jednak nie zawsze wykorzystujący swoje predyspozycje. Wydaje się, że ustabilizowanie formy jest największym problemem tego koszykarza, który powinien nabrać większej pewności w grze. Lublinianie jeszcze będą mieli okazję sprawdzić swoją dyspozycję w innych grach kontrolnych. Być może podczas weekendu wyjadą do Warszawy, gdzie zmierzą się z Polonią, zespołem ekstraklasy lub Legią.
(tor)
Reklama













Komentarze