Avia Lublinianką silna
Lublinianka była kiedyś klubem wojskowym. Idąc tym tropem można powiedzieć, że boiskowe rządy w Avii objęła... hunta.
- 13.09.2007 11:57
W wyjściowej jedenastce szkoleniowiec świdniczan deleguje na murawę aż siedmiu piłkarzy, wychowanków klubu z ul. Leszczyńskiego w Lublinie.
- Oprócz mnie wieniawski rodowód mają Krzysio Gralewski, Konrad Zieliński, Jacek Paździor, Marcin Kubiak, Marcin Boniaszczuk i Mateusz Chmielnicki - mówi Maciej Kleszcz, który wraz z wymienionymi kolegami tworzy trzon lubelskiej kolonii w Avii. A przecież barw wojskowych bronili również wychowankowie Avii: kapitan \"żółto-niebieskich” Paweł Pranagal czy Paweł Machnikowski. Na szerokie wody dzięki występom w Lubliniance wypłynął Paweł Bugała. Kojarzony głównie z Górnikiem Łęczna piłkarz pierwsze kroki stawiał w Budowlanych Lublin. - Nie- ważne kto skąd przyszedł. Ważne, że razem świetnie się rozumiemy i cieszymy z dobrej atmosfery. To w zespole najważniejsze - wylicza Kleszcz.
Na chłopaków z Lublinianki otwarcie postawił Grzegorz Komor, który najpierw otrzymał zadanie budowania zespołu pod kątem występów w czwartej lidze. Kilkanaście dni później musiał szybko przeorientować Avię na III ligę. Lipiec był więc dla Avii szczególnie gorący. W międzyczasie z klubu ubył blisko tuzin piłkarzy. - Czas pokazał, że były to chyba dobre ruchy personalne. Nie jesteśmy krezusami, żeby sięgać po zawodników spoza regionu. Znałem umiejętności tych chłopaków i ceniłem ich za to, że pokazują swój charakter na boisku. Nie powiem, że było łatwo ściągnąć ich do Avii. Do kilku z nich robiłem podchody w czasie, gdy prowadziłem inne zespoły. Wypaliło dopiero w Świdniku - mówi trener Grzegorz Komor.
Mieszanka świdnicko-lubelska, po słabym początku, z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej. Na rozkładówce Avii znaleźli się regionalni rywale z Biłgoraja oraz wyżej notowany Hutnik Kraków. Dobrego wrażenia płynącego z gry świdniczan nie popsuły pechowe porażki z radzyńskimi Orlętami i Wierną Małogoszcz. - Co prawda nie zarobiliśmy zbyt wielu punktów, bo popełnialiśmy sporo indywidualnych błędów. Ale sam poziom gry jest nad podziw dobry. Kluczem do sukcesu są sami zawodnicy. To piłkarze stworzeni do gry kombinacyjnej. Ten zespół pokaże na co go stać dopiero wiosną. Czas pracuje na naszą korzyść - uważa szkoleniowiec Avii, który swoją karierę piłkarską zakończył w... Lubliniance.
(greg)
Reklama













Komentarze