Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zwycięstwo bez dopingu

Chociaż mecz Motoru z Podbeskidziem Bielsko-Biała rozegrano bez udziału publiczności, lubelscy piłkarze stanęli na wysokości zadania
Odnieśli trzecie, a drugie na własnym boisku, zwycięstwo w tym sezonie. Podopieczni trenera Ryszarda Kuźmy wyprzedzili w tabeli gości sobotniego spotkania. - Gospodarzom zapewne trudniej grało się bez dopingu własnych kibiców, a jednak byli lepsi od nas o jedną bramkę - stwierdził po meczu trener Podbeskidzia Marcin Brosz. Cały mecz może nie obfitował w wiele podbramkowych spięć (ciekawiej było po przerwie), ale Motorowi należą się słowa uznania za mądrą grę, z przeciwnikiem, który dotychczas radził sobie w II lidze znacznie lepiej (pięć zwycięstw i jeden remis). A dorobek Podbeskidzia byłby znaczne bogatszy, gdyby nie sześć punktów odjętych już na starcie rozgrywek za udział w aferze korupcyjnej. Rywale mają też w składzie kilku znanych zawodników, m.in. byłego piłkarza krakowskiej Wisły Grzegorza Patera. Lublinianom ciężko było się przedrzeć przez dobrze ustawione linie przeciwników, stosujących presing. Goście umiejętnie utrudniali konstruowanie akcji, ale sami również mieli problemy z przedostaniem się pod pole karne Motoru. Gospodarze pierwsi stworzyli sobie strzelecką sytuację. W 2 min Mateusz Kołodziejski podał do Daniela Koczona, ale strzał tego drugiego został zablokowany. Podobnie było w kolejnej akcji, tyle tylko, że podającym był Koczon, a Kołodziejskiego powstrzymał Sławomir Cienciała. Później dwukrotnie strzelał Dawid Ptaszyński. Najpierw \"główkę” z trudem obronił Łukasz Merda, a po kolejnym uderzeniu piłka otarła się o nogę obrońcy i przeleciała nad poprzeczką. Gospodarze często próbowali przejąć piłkę w pobliżu bramki Podbeskidzia i raz agresywny atak przyniósł efekt. Mariusz Sacha nie zdołał ograć Łukasza Misztala. Ten odebrał futbolówkę reprezentantowi młodzieżówki, natychmiast precyzyjnie dośrodkował i Piotr Prędota tym razem skwapliwie skorzystał z okazji. Strzelił, a piłka po nodze jeszcze interweniującego zawodnika gości wpadła do siatki. Po zmianie stron spotkanie nabrało rumieńców. Goście próbowali odrobić stratę, a wprowadzony na boisko Krzysztof Chrapek był bliski doprowadzenia do remisu. Na szczęście dwa razy przestrzelił, za drugim razem w sytuacji sam na sam z Przemysławem Mierzwą. W odpowiedzi niecelnie uderzył Koczon, po wcześniejszym podaniu Pawła Maziarza. W 71 min dobrą centrą popisał się Prędota, a Koczon strzelił z pierwszej piłki, tuż obok słupka. W 83 min Merdę próbowali zaskoczyć Paweł Tomczyk (jego uderzenie obronił bramkarz) i Kołodziejski (strzelił głową nad poprzeczką). Ten sam zawodnik zaprzepaścił w 90 min wyborną okazję do podwyższenia wyniku. Znalazł się oko w oko z Merdą i miał sporo miejsca i czasu aby precyzyjnie przymierzyć, jednak trafił prosto w nogi bramkarza Podbeskidzia. Szkoda, że Kołodziejski nie ukoronował zupełnie przyzwoitego występu zdobyciem gola. Mało brakowało, a niewykorzystane sytuacje srodze by się zemściły na gospodarzach. W doliczonym czasie gry Podbeskidzie przeprowadziło jeszcze jedną kontrę, zakończoną strzałem Pawła Żmudzińskiego. Na szczęście czujny był Mierzwa, który kapitalną interwencją zażegnał niebezpieczeństwo. BRAMKA Prędota w 35 min. SKŁADY Motor: Mierzwa - Tomczyk, Ptaszyński, Płotka, Misztal (73 Syroka) - Maziarz (81 Feliński), Ocholeche, Karwan - Kołodziejski, Koczon (87 Iracki), Prędota. Podbeskidzie: Merda - Cienciała, Mouzie, Szmatiuk, Dancik - Sacha, Gorszkow (46 Chrapek), Jarosz (71 Żmudziński), Pater (79 Surdykowski) - Kołodziej, Matus. Żółte kartki: Syroka, Płotka (M). Sędziował: Dariusz Giejsztorewicz (Suwałki). Mecz rozegrano bez udziału kibiców.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama