Jakub Studziński jeszcze nie tak dawno był bramkarzem Motoru. Jednak kilka dni temu zdecydował się na przejście do Pelikana
Artur Toruń
18.09.2007 19:15
i być może już dziś znajdzie się w drużynie, która zmierzy się z lublinianami.
- Nie wiem, czy trenerzy postawią akurat na mnie - mówi Jakub Studziński. - Przez dwa dni załatwiałem formalności związane ze zgłoszeniem do Pelikana. Jestem dopiero po kilku treningach, nawet nie znam dobrze zespołu.
Trener bramkarzy chwali Studzińskiego, ale ostateczna decyzja będzie należała do Marka Chojnackiego, który po spotkaniu z GKS Jastrzębie oficjalnie objął funkcję pierwszego szkoleniowca (zastąpił Jacka Cyzio). Roszada była spowodowana kiepskimi wynikami Pelikana, beniaminka II ligi, zajmującego w tej chwili przedostatnie miejsce w tabeli. Ekipa z Łowicza przegrała już osiem meczów, ostatnio pięć z rzędu. Tylko raz zwyciężyła - 5:0 Stal Stalową Wolę i raz zremisowała - 1:1 z Turem Turek. - Niestety, klub przespał okres, kiedy zawodnicy zmieniali barwy. Na wzmocnienia zabrakło pieniędzy, ograniczono się do uzupełnienia składu - uważa dziennikarz Dziennika Łódzkiego. - Sponsor pojawił się dopiero dzień przed zamknięciem okna transferowego i już nie było czasu na dodatkowe ruchy. Problemem jest też dosyć leciwa kadra. Maciej Terlecki ma 30 lat, Zbigniew Czerbniak - 35, Radosław Kowalczyk - 34. Najbardziej doświadczony, 38-letni Robert Wilk, ostatnio naciągnął mięsień dwugłowy i jego gra stanęła pod znakiem zapytania. Najsłabszą formacją jest defensywa, która straciła 23 bramki (jeden mecz Pelikan przegrał walkowerem 0:3). Z 10 goli strzelonych ostatnio przez rywali, siedem padło po... stałych fragmentach gry.
Lublinianom wiedzie się lepiej niż Pelikanowi. Motor wygrał trzy mecze, ostatnio zwyciężając na własnym boisku Podbeskidzie Bielsko-Biała. W zespole trenera Ryszarda Kuźmy nie powinno być większych zmian w porównaniu z poprzednim występem. Wprawdzie do rozgrywek wreszcie zgłoszono Brazylijczyka Rodolfo, jednak zawodnik od pewnego czasu boryka się z kontuzją i do gry w Łowiczu jeszcze nie będzie gotowy. Podobnie jest z Denisem Ljaszko, leczącym złamane palce stopy.
- To, że Pelikan przegrał dużo spotkań, o niczym nie świadczy - mówi Paweł Maziarz, piłkarz Motoru. - Niektórzy już nam dodają punkty, a ja wiem, że najpierw trzeba się sporo napracować na boisku. I nie będzie łatwo, ponieważ przeciwnicy są zdeterminowani i zrobią wszystko, aby przerwać złą passę. Ale i nam nie zabraknie determinacji.
Komentarze